Posty

Świętokrzyski zawrót głowy - najstarsze góry

Obraz
Puszcza jest niczyja - nie moja ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta! Kto mógłby próbować konkurować ze Stefanem Żeromskim w umiłowaniu tego zakątka. Kto spróbuję uchwycić w opisie te wszystkie niuanse. Na pewno nie ja. Byłam tam wielokrotnie, wchodziłam, schodziłam, ganiałam w nocnych podchodach, maszerowałam w orszaku ślubnym... Trzeba przyznać, że słowo puszcza - brzmi bardzo dumnie. Ma w sobie jakiś czar, coś co kusi i obiecuję niezwykłe doznania. Gdy dodamy do tego gołoborze zaczyna się magia. Magia Łysej Góry, siły roztrzaskującej się skały. Ale ta magia nie dotyczy tylko legend o Babie Jadze, czy dawnym pogańskim kulcie. To miejsce ma bardzo wiele skarbów i sekretów, które warto zgłębić. I jest doskonałe na weekendowe wypady. Jednak najważniejszym z fenomenów pozostaje las, a w nim wyżynny jodłowy bór . Zbiorowisko o charakterze endemicznym. Występuje tylko na ziemiach Polski. Głównym gatunkiem w drzewostanie jest jodła pospolita. W domieszce występuje przede wszys...

Wyhorlat - Wyprawa do słowackich sąsiadów

Obraz
Wyprawa na wulkan – brzmi intrygująco? Na pewno. Stożkowa góra, krater, osoby o bardziej wybujałej wyobraźni widzą od razu snujące się strużki dymu bądź bulgoczącą lawę. Moja wyobraźnia szybko pracuję, więc wizje wulkanu pojawiły się błyskawicznie. Okazało się, że ostatnio pojawiła się moda na reklamowanie takim hasłem - jednodniowych wycieczek do naszych południowych sąsiadów. Skąd taki pomysł? Hm. Musi w tym coś być. Z jednego z wyjazdu na Słowację – mam takie zdjęcia: stożkowa, zielona góra. Ale to nie o tą górkę chodzi. Tak „powabna” reklama dotyczy pasma górskiego Wewnętrznych Karpat Wschodnich pochodzenia wulkanicznego tj. Wyhorlatu. To te łagodne, sinoniebieskie górki oglądane z naszych połonin czy szlaku granicznego. Leży na samym wschodzie Słowacji, tuż przy granicy z Polską i Ukrainą. Wraz z sąsiadującym od północy małym fragmentem Bieszczad są niewielkim skrawkiem Karpat Wschodnich, które ledwo „zahaczają” o słowackie terytorium.

Miało być o tulipanach

Obraz
Miało być o wiośnie, kwiatkach, Wystawie Tulipanów w Wilanowie itd. Nastąpiło małe, złośliwe i zakaźne ograniczenie - więc wydawać by się mogło, że nic z tego. Jednak coś tam wyskrobie. Może krótko, może więcej teorii ... Przy odrobinie szczęścia prawdopodobnie coś z tego wyjdzie. Kiedyś intensywny świergot ptaków, kiełkujące krokusy, przebiśniegi, śnieżyczki zapowiadały zbliżającą się wiosnę. Teraz wybrańcy losu, którzy nie mieszkają w wielkich miastach, też mogą zobaczyć te cuda. Mieszczuchom zwiastun wiosny zapowiadają stoiska z nieskończoną ilością tulipanów, wielobarwnych, przyciągających wzrok, pięknych. Dodamy do tego żonkile, hiacynty, szafirki i mamy symbol miejskiej wiosny.  Może nie zupełny, bo trzeba wspomnieć o forsycji, która jest idealnym, wolno żyjącym uzupełnieniem. I właśnie w tym momencie zaczęła kwitnąć.

Myczkowce - muzeum ekumenizmu, ścieżka etnograficzna, ogród biblijny.

Obraz
Myczkowce to niewielka wioska leżąca w ciekawej okolicy pomiędzy dwoma zalewami Myczkowskim i Solińskim. Miejscowość leży na styku kultur - polskiej, ukraińskiej, huculskiej i łemkowskiej. To niewątpliwie dodaje jej kolorytu. I to włąśnie tam znajduje się  park miniatur architektury drewnianej - przedstawiający makiety kościołów i cerkwi z pobliskich regionów. Jednym z celów  powstania - jak podają twórcy - było pokazanie różnorodności stylów bogatej sakralnej architektury drewnianej, właściwej poszczególnym grupom etnicznym na obszarze dzisiejszego pogranicza polsko-słowacko-ukraińskiego. Na obszarze ok. 0,8 ha, na 10 wzgórzach zostało ustawionych 140 makiet w skali 1:25 najstarszych drewnianych kościołów, cerkwi prawosławnych, greckokatolickich, z terenu południowo – wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy. Część z nich została objęta wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 2013 roku. Odwzorowanie tych wszystkich stylów znalazło swe miejsce w pows...

Bieszczady zimowo - Mistyka na Tarnicy

Obraz
Znowu ruszyłam w Bieszczady, które zimą mają swój niepowtarzalny urok, czarujący na każdym kroku obrazami z baśni. Mam czas na powolne witanie tej przepięknej krainy, gdyż jedziemy powoli, białymi drogami w stronę Komańczy. W blasku świtu podziwiam przydrożne cerkwie. Potem Cisna świat robi się coraz piękniejszy w blaskach słońca, migoczącego śniegu i skrzypiącego mrozu. Jakoś tak jest, że zimą za Cisną zawsze jest śnieg. Może go nie być w Lesku, może nie być w Baligrodzie, ale w Cisnej znajdziesz jego ślady. Przynajmniej ja tego tak doświadczyłam. Dla mnie Cisna jest bramą do magicznej, bieszczadzkiej zimy. 

Tatrzański Cmentarz Symboliczny

Obraz
Wędrując zimą po słowackich, tatrzańskich dolinach można dojść w okolicę Popradzkiego Stawu [Popradské pleso - 1494,3 m n.p.m], która to okolica jest bardzo szczególnym miejscem. Mieszczą się tam dwa schroniska /zimą jak znalazł/, w stawie naturalnie występują ryby /zimą nie widać ze względu na lód/, można stąd dogodnie ruszyć na Rysy /zimą nie można/ i dojść żółtym szlakiem wokół stawu do szczególnego miejsca zadumy, tj. Tatrzańskiego Cmentarza Symbolicznego.   Znajduje się on na południowy wschód od Popradzkiego Stawu u wylotu Doliny Złomisk (Zlomisková dolina) - na zachodnich stokach Osterwy. Na tym miejscem górują, aż trzy szczyty tej majestatycznej góry. Trzej niemi i niewzruszeni strażnicy. W dniu, w którym tam trafiłam wyglądali niezwykle groźnie. Szare niebo, mocny wiatr, pobielone skały i ostre granie. Aż ciarki przechodzą na samo wspomnienie. Motto cmentarza brzmi: "Martwym na pamiątkę, żywym ku przestrodze".

Walory Krety Wschodniej

Obraz
Podróż na Kretę  - do kolebki pierwszej z wielkich cywilizacji świata greckiego - może mieć za każdym razem inny charakter. Sama się o tym dobitnie przekonałam, wracając na nią po dziewięciu latach... Wybrałam tym razem wschodnią stronę wyspy. Niby inny rejon wyspy, ale powrót  na Kretę ukazał  w pełnej ostrości wszystkie odcienie zmian jakie na niej zachodzą. Ciekawe czy w starożytności zmiany też zachodziły w takim tempie? Co było łącznikiem między wcześniejszą wyprawą a obecną? Stolica - Iraklion, która od pierwszych chwil po wylądowaniu zadziwiła większą czystością, ładem i mniejszą ilością domów z niewykończonym ostatnim piętrem. Muszę przyznać, że zmiany które odkrywałam do końca wyjazdu pozostawiały we mnie zdumienie i pewną tęsknotę do bardziej greckiego klimatu. A jednak nadal Morze - jest tym morzem, które najbardziej mnie nęci do kąpieli w ciepłych wodach, nadal w tawernach ukrytych pomiędzy górami - po głównym posiłku - dostaniemy poczęstun...

Santoryni na krawędzi

Obraz
Zbierałam się, zbierałam, zanim tam pojechałam. Ciągnęło mnie tam i odpychało jednocześnie. Teraz też zbieram się i zbieram jak to opisać. Może ktoś zapyta: czemu tak? Nie ma jednej odpowiedzi. Santorini to niewątpienie świat na krawędzi - dosłownie i w przenośni. Miasteczka zawieszone na krawędziach czynnego wulkanu, zatłoczone do granic możliwości... obfotografowane... Mieszkańcy rozdwojeni między dwoma skrajnościami: chęciom zarobku a ograniczeniem najazdu turystów. Masa krytyczna została już dawno przekroczona. A to wszystko okraszone pięknem, którego nawet niewyobrażalna liczba zwiedzających nie jest w stanie przysłonić. Wszystkie te ochy i achy są prawdziwe. Tyle że to piękno samo wciąż zmaga się z tykającym zegarem wulkanu, jego pomrukami, wyładowaniami, drgawkami... Gdy sprowadzić opis Santorini do trzech przymiotników, które opisują wyspę dokładnie - to prawdopodobnie najlepiej  byłoby napisać: piękna, krucha, zatłoczona .

Łazienki Królewskie - jesienne oddechy

Obraz
 O! zwalcież mi Łazienki Królewskie w Warszawie - wołał Jan Lechoń. Wołał, gdyż ciężar historyczny tego miejsca zdawał mu się nie do udźwignięcia. Łazienki mają swoją historię i  stały się historii scenerią. Ten ogród to - dla Warszawy - bardziej symbol, mit niż tylko sielanka w angielskich założeniach architektonicznych. To nie tylko kulturalne, towarzyskie założenie pałacowo - parkowe, które Stanisław August  przywiózł najpewniej z petersburskich rezydencji a nie z Luwru, ale częściej są to skojarzenie z nocą i to tą listopadową, z duchami podchorążych, z dramatami Wyspiańskiego, z bohaterami Ludzi bezdomnych , Lalki czy Złego. Najważniejsze jednak, że jest to po prostu najpiękniejszy park Warszawy. To miejsce  rozpoznawane przez każdego japońskiego melomana, który pomnik Chopina ma zapisany pod powieką. Może dlatego widok egzotycznej Mandarynki nie dziwi... To także wiewiórki i sikorki, które odważnie jedzące z ręki. Wszystko to razem wzięte tworzy gen...

Uroki Bieszczadu - Mała i Wielka Rawka /foto album/

Obraz
W górach jest wszystko co kocham. Wszystkie wiersze są w bukach. Zawsze kiedy tam wracam - Biorą klony mnie za wnuka. Wielka Rawka (1307 m n.p.m) jest najwyższym szczytem położonym w paśmie granicznym Bieszczadów. Bywa nawet uważany za najbardziej wybitny szczyt polskich Bieszczad, a to ze względu na bardzo dużą różnicę wysokości od dna doliny aż do wierzchołka. Wraz z Małą Rawką stanowią duet udany i z chęcią się tam wraca. Widoki mogą się spodobać. Tym bardziej, że można jeszcze urozmaicić sobie wizytę na ich połoninach - z dotarciem do trójstyku granic Polski, Słowacji i Ukrainy lub pójść dalej szlakiem granicznym, powędrować słowackimi szlakami. Z Małej Rawki możemy pójść jeszcze Działem, na którym pola borówek i jeżyn otaczają nas z każdej strony. Miejsca do szwendania jest trochę.

Czarna Góra - Zagóra

Obraz
Czarna Góra jest jedną z czternastu wsi polskiego Spiszu. Nazwa wsi pochodzi od wyglądu góry, porośniętej kiedyś gęstym lasem świerkowym, ciemnym lasem - która oddziela wioskę od koryta rzeki Białki. Dla wielu jest najpiękniej położoną ze wszystkich osad naszej części Spiszu. Szczyt Czarnej Góry 902 m n.p.m. jest wspaniały punktem widokowym. Urwiste zbocze góry podmywane falami rzeki Białki ukształtowało się w okazałe grapy, które w odcinkach mają swoje nazwy wywodzące się od miejscowych nazwisk: Gogolowa Grapa, Hełdakowa Grapa, Litwinowa Grapa. Trudno znaleźć lepszy punkt obserwacyjny z panoramą 360 stopni, która obejmuje Tatry, Pieniny, Gorce czy Podhale. Zdradzę Wam tajemnicę, to miejsce nawet w szczycie sezonu pozwala się cieszyć ciszą i sielską atmosferą. Co więcej, turystów tam wielu nie zagląda.

Kanały warszawskie – powstanie …

Obraz
1 sierpnia - przypadała siedemdziesiąta rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, a ja od rana siedziałam w pracy. Sierpień to czas urlopów, więc w pracy nudy. Poranna kawa i przegląd internetowego wydania gazety. A tam trafiłam na konkurs z wyjątkowo atrakcyjną nagrodą – zejście do kanałów pod Krakowskim Przedmieściem, do kanałów tak ważnych w powstaniu… zaparło mi dech, spojrzałam na czas zamieszczenia konkursu …minęło 30 minut . Sic! pewnie już nie ma szans – myślę sobie, ale co tam, szybko wysyłam odpowiedź na banalne pytanie: którym wejściem ewakuowali się powstańcy ze Starówki? Czekam, czekam… czekam… wiedziałam, że za późno… W końcu na skrzynce pojawia się wiadomość pt.: Konkurs, a tam: „ Gratulacje, zapraszamy na miejsce zbiórki (mapa w załączniku) w czwartek 7 sierpnia o godz. 12. Prosimy o założenie krytego obuwia i przypominamy, ze względu na warunki atmosferyczne termin spaceru może ulec zmianie.   Partnerem jest Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanal...