Posty

Wyświetlam posty z etykietą Bieszczady

Cerkiew w Bystrem uratowana - etapy remontu

Obraz
Zaczynałam ten wątek i ostrzegałam - jest on bardzo monotematyczny, musicie mi wybaczyć. Tematem przewodnim jest cerkiew p.w. Świętego Michała Archanioła w Bystrem . Byłam tam w dniu 03.06.2010  i muszę powiedzieć, że w ulewnym deszczu – serce się krajało. Tak jak nie mogłam ścierpieć widoku zapadającej się kopuły w Baligrodzie, tak teraz piękna cerkiew Bystrem – nie da mi długo spokoju. Choć z zewnątrz wygląda nie źle, to dach przecieka, kawałek podłogi zapadł się był w październiku 2009 i kilka miesięcy była tam duża dziura. Dziura – takie nowe wyposażenie wnętrza - zresztą bardzo edukacyjne, w końcu można naocznie zobaczyć jak budowało się drewniane cerkwie na kamiennych podmurówkach. Na szczęście jesienią 2010r. w podłodze już dziury nie widziałam. Przejęłam się bardzo i zachęcam innych, aby też zainteresowali się jej losem. Umieszczać tu będę informacje przeczytane, wyszperane, usłyszane. Zachęcam innych do dodania własnych spostrzeżeń, komentarzy z tego urok...

Uroki Bieszczadu - Gniazdo Tarnicy, Halicz i Bieszczadzki Worek

Obraz
Masyw Tarnicy jest najwyższym pasmem Bieszczadów i województwa podkarpackiego, znajduje się na końcu pasma połonin, w grupie znanej jako gniazdo Tarnicy i Halicza. Wyróżnia się charakterystyczną sylwetką i góruje z jednej strony nad doliną Wołosatki, z drugiej nad doliną Sanu. Czyli sam południowy koniuszek Polski. O tych miejscach śpiewali zarówno harcerze, wędrowcy jak i pierwszy polski zespół punk rockowy - KSU.   To właśnie są To właśnie moje Bieszczady Z arośnięte olchą pola dawnej wsi Kto je orał kto je zasiał Nie pamięta nikt Skrzypią martwe świerki To drewniany płacz Świat się kończy w Sokolikach Tyle wspaniałych miejsc : najwyższy szczyt , najdalej wysunięty na południe kraniec Polski, źródła Sanu, zewnętrzna granica UE, za nią dawne Kresy ... 

Solina - kolejka gondolowa i park rozrywki.

Obraz
 Kolejki gondolowe w górach to temat o różnym zabarwieniu emocjonalnym. Jedni je lubią, inni uwielbiają, zaś jeszcze inni nie znoszą, bo szpecą krajobraz. Wiele miejsc w górach oferuje przejażdżki koleją linową, przyszła też pora na Bieszczady. No dobrze może nie dokładnie w Bieszczadach, a  u ich bramy. W miejscu nietuzinkowym, na styku Pogórza z Bieszczadami, umożliwiono zwykłym zjadaczom chleba spojrzenie na Zaporę i Zalew w Solinie z lotu ptaka. Zresztą nie tylko na Jezioro Solińskie. Połączenie gór i wody stało się możliwe, do tego wszystko dostępne na wyciągnięcie ręki. A to dzięki 1,5-kilometrowej kolei gondolowej, którą z deptaka w Solinie zabiera nas wprost na górę Jawor.  Gdy tam dotrzemy nie tylko ją podziwiamy. Czeka tam moc atrakcji od widoków na dalekie połoniny, przez 55- metrowej wieży widokowej z panoramiczną kawiarnią, symboliczną różę wiatrów, po Park Rozrywki Tajemnicza Solina z legendami dotyczącymi biesów i czadów w roli głównej. Park powinien w...

Uroki Bieszczadu - Połonina Wetlińska na nowo /foto album/

Obraz
W Bieszczadach bywam od dwudziestu paru lat regularnie. Zakochałam się w tym miejscu i jest to uczucie dozgonne, niesłabnące, trwałe. Brzmi banalnie, ale wśród innych miłośników tego miejsca przewija się powiedzonko, że po pierwszym razie zapadło się na nieuleczalną chorobę. Zgadzam się z tym w 100 procentach. Na Bieszczady nie ma lekarstwa, antidotum, nic co by wyparło konieczność pojechania tam kolejny raz ... I choć nie znoszę hasła: rzuć wszystko i pojedź w Bieszczady, to i tak jadę tam kolejny,  kolejny  i kolejny... niekończący się raz. Świat ukryty w połoninach pociąga, w wśród nich jest jedna, która skradła mi serce bezpowrotnie. Jest nią Połonina Wetlińska. Uwielbiam ją nieskończenie i uczę się jej na pamięć. Do tego nie przeszkadza mi w niczym, że przez prawdziwych chaszczowników jest traktowana jak deptak, stonkostrada itp.  Cóż, tłumy na szlaku Przełęcz Wyżna - Chatka Puchatka tylko potwierdzają jej piękność ;)  

Zagórska Droga Krzyżowa

Obraz
Czternastu artystów, czternaście stacji. Każda wyszła spod innej ręki, każda ma swoją duszę. "Można zapytać - jak doszło do tego, że właśnie w Zagórzu, w tym miejscu powstała taka wyjątkowa galeria rzeźby, łącząca w sobie sztukę i sacrum, religię i artystyczną wizję twórców. Pisząc o tym, nie można zapomnieć o niezwykłym genius loci tego miejsca, przestrzeni rozpościerającej się od parafialnego kościoła do dawnego klasztoru Karmelitów. W jakiś naturalny sposób te dwa punkty, wszak nieodległe, połączone widokową, malowniczą polną drogą scalała niemal metafizyczna więź. Aż się prosiło, aby ją w jakiś sposób zmaterializować". Przestrzeń miedzy zagórskim kościołem i klasztornym wzgórzem zyskała całkowicie nowy wymiar - i to zarówno sakralny, religijny, jak też artystyczny, a także - o czym nie można zapominać - turystyczny - stając się atrakcją dla przybywających do naszej miejscowości gości.  /http://w...

Bieszczady zimowo - Worek Bieszczadzki

Obraz
Po mistycznej Tarnicy [ tutaj ] kolejny dzień zimowej wyprawy przynosi wzmożony katar. W pogodzie zaś bez niespodzianek – słońce nie puka do okien. Zakryte połoniny muszą poczekać na lepszą widoczność i lepszy stan zdrowia. Ale Bieszczady to nie tylko połoniny, to także nieistniejące wioski i ślady ludzkich losów. Ruszamy do Worka Bieszczadzkiego z mało realnym planem dotarcia do Sianek na przełęczy Użok. Plan planem, ale kopny śnieg weryfikuję możliwości na ten dzień. Wyruszyliśmy z parkingu w Bukowcu, do którego dojechaliśmy stopem. Wstępnie umawiamy się na powrót już po zmroku. "Nasz" dopiero co poznany kierowca ma swój ambitny plan, który jak się później okazuje realizuje w całości. Docieramy do Beniowej ścieżką nad granicznym Sanem.

Połoniny Wetlińska i Caryńska w zimowej szacie

Obraz
Tęsknię za ostrą zimą  Oślepiającym słońcem  Czystym, niebieskim niebem  Wszechobecną bielą  Radością prostego szczęścia.                 / Regina Nachacz/ W grudniu Wysokie Bieszczady jak zwykle nie zawiodły, w wyższych partiach zima była jak marzenie.  Tym razem powędrowaliśmy na Połoninę Wetlińską, która niechętnie dzieliła się swym pięknem, ale zaczarowała zaśnieżonymi konstrukcjami. Śnieg, mgły, chmury, zmrożone nawisy.  Nawet krótki, zimowy spacer do Chatki Puchatka - pozwolił  rozchodzić się po przyjeździe i nacieszyć zimowymi obrazkami. Zaś kolejnego dnia odwiedziliśmy Połoninę Caryńską, która była znacznie hojniejsza i postarała się o cudne widoki. Biel i błękit. Mróz i wiatr. A nawet w swej zimowej łaskawości udzieliła nam zaszczytu  dalekich obserwacji. Dzięki zjawisku inwersji dobrze widoczne były Tatry, oddalone około 190 kilometrów w linii pr...

Szlak Graniczny: Wetlina, Rabia Skała, Rawki

Obraz
Szlak Graniczny, szczególnie ten między Rabią Skałą a Kremenarosem należy do moich ulubionych szlaków w Bieszczadach Wysokich. I choć moja kondycja należy do raczej marnych, to ten jeden z najdłuższych odcinków sprawia mi zawsze wiele frajdy, zmęczenia, przygód i niezapomnianych wrażeń. Nie ma co ukrywać – zajmuje mi zawsze dużo więcej czasu. Często jesienią schodziłam ostatni odcinek w szarówce lub po ciemku. Nigdy nie udało mi się domknąć pętli Wetlina & Wetlina, ale chodziłam nim w różne strony i przy różnej pogodzie. Brakiem pełnej pętli specjalnie się nie przejmuję, wszak ta Bieszczadzka Koronka – to trasa dla najsilniejszych, często będąca sprawdzianem dla przewodników. Szlak jako jedyny w Bieszczadach ma kilka nazw: formalnych - Główny Szlak Beskidzki /GSB/ i nieformalnych - szlak graniczny, szlak dla prawdziwego turysty /mężczyzny/, Koronka Bieszczadów, Wielka Pętla Bieszczadzka. Nie wspominając o jego kolorach. We wspomnianym odcinku leży w 99% na terenie Bieszczadzkieg...

Uroki Bieszczadu - na północ od połonin

Obraz
Tu asfalt się kończy A zaczyna blues Bliżej cywilizacji też może być pięknie: Cisna, Baligród, ale i opuszczone wioski, niższe pasma a nawet kamieniołomy. Wszystko czego dusza zapragnie. Często zagląda się tu dopiero, gdy połoniny zdążą się wyszumieć lub kilkudniowe opady zniechęcają do ślizgania się po glinie i błocie. Czasem ucieka się tam przed dzikim tłumem najeżdżającym Bieszczady w długie weekendy  a czasem chce się odwiedzić jakiegoś Zakapiora. Inni będą poszukiwać połączenia żywiołów: gór i wody, inni cerkwi, muzeów czy galerii. 

Wyhorlat - Wyprawa do słowackich sąsiadów

Obraz
Wyprawa na wulkan – brzmi intrygująco? Na pewno. Stożkowa góra, krater, osoby o bardziej wybujałej wyobraźni widzą od razu snujące się strużki dymu bądź bulgoczącą lawę. Moja wyobraźnia szybko pracuję, więc wizje wulkanu pojawiły się błyskawicznie. Okazało się, że ostatnio pojawiła się moda na reklamowanie takim hasłem - jednodniowych wycieczek do naszych południowych sąsiadów. Skąd taki pomysł? Hm. Musi w tym coś być. Z jednego z wyjazdu na Słowację – mam takie zdjęcia: stożkowa, zielona góra. Ale to nie o tą górkę chodzi. Tak „powabna” reklama dotyczy pasma górskiego Wewnętrznych Karpat Wschodnich pochodzenia wulkanicznego tj. Wyhorlatu. To te łagodne, sinoniebieskie górki oglądane z naszych połonin czy szlaku granicznego. Leży na samym wschodzie Słowacji, tuż przy granicy z Polską i Ukrainą. Wraz z sąsiadującym od północy małym fragmentem Bieszczad są niewielkim skrawkiem Karpat Wschodnich, które ledwo „zahaczają” o słowackie terytorium.

Myczkowce - muzeum ekumenizmu, ścieżka etnograficzna, ogród biblijny.

Obraz
Myczkowce to niewielka wioska leżąca w ciekawej okolicy pomiędzy dwoma zalewami Myczkowskim i Solińskim. Miejscowość leży na styku kultur - polskiej, ukraińskiej, huculskiej i łemkowskiej. To niewątpliwie dodaje jej kolorytu. I to włąśnie tam znajduje się  park miniatur architektury drewnianej - przedstawiający makiety kościołów i cerkwi z pobliskich regionów. Jednym z celów  powstania - jak podają twórcy - było pokazanie różnorodności stylów bogatej sakralnej architektury drewnianej, właściwej poszczególnym grupom etnicznym na obszarze dzisiejszego pogranicza polsko-słowacko-ukraińskiego. Na obszarze ok. 0,8 ha, na 10 wzgórzach zostało ustawionych 140 makiet w skali 1:25 najstarszych drewnianych kościołów, cerkwi prawosławnych, greckokatolickich, z terenu południowo – wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy. Część z nich została objęta wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 2013 roku. Odwzorowanie tych wszystkich stylów znalazło swe miejsce w pows...

Bieszczady zimowo - Mistyka na Tarnicy

Obraz
Znowu ruszyłam w Bieszczady, które zimą mają swój niepowtarzalny urok, czarujący na każdym kroku obrazami z baśni. Mam czas na powolne witanie tej przepięknej krainy, gdyż jedziemy powoli, białymi drogami w stronę Komańczy. W blasku świtu podziwiam przydrożne cerkwie. Potem Cisna świat robi się coraz piękniejszy w blaskach słońca, migoczącego śniegu i skrzypiącego mrozu. Jakoś tak jest, że zimą za Cisną zawsze jest śnieg. Może go nie być w Lesku, może nie być w Baligrodzie, ale w Cisnej znajdziesz jego ślady. Przynajmniej ja tego tak doświadczyłam. Dla mnie Cisna jest bramą do magicznej, bieszczadzkiej zimy. 

Uroki Bieszczadu - Mała i Wielka Rawka /foto album/

Obraz
W górach jest wszystko co kocham. Wszystkie wiersze są w bukach. Zawsze kiedy tam wracam - Biorą klony mnie za wnuka. Wielka Rawka (1307 m n.p.m) jest najwyższym szczytem położonym w paśmie granicznym Bieszczadów. Bywa nawet uważany za najbardziej wybitny szczyt polskich Bieszczad, a to ze względu na bardzo dużą różnicę wysokości od dna doliny aż do wierzchołka. Wraz z Małą Rawką stanowią duet udany i z chęcią się tam wraca. Widoki mogą się spodobać. Tym bardziej, że można jeszcze urozmaicić sobie wizytę na ich połoninach - z dotarciem do trójstyku granic Polski, Słowacji i Ukrainy lub pójść dalej szlakiem granicznym, powędrować słowackimi szlakami. Z Małej Rawki możemy pójść jeszcze Działem, na którym pola borówek i jeżyn otaczają nas z każdej strony. Miejsca do szwendania jest trochę.

Bieszczadzki Autostop.

Obraz
Tym razem się nie uda - pomyślałam i natychmiast zatrzymał się pierwszy samochód. Od, tak po prostu, na przekór pojawiającej się trzydziestoparoletniej myśli. Odetchnęłam, uśmiechnęłam się, oczy rozbłysły niepowtarzalnym blaskiem. Wbrew prognozom świeciło słońce, a dwójka z przodu jechała akurat nad Solinę. Wszystko jest w porządku, rozpoczęłam właściwą drogę w Bieszczady. Czasami myślę, że jedyną właściwą drogę, która pozwala rozsmakowywać się w tym, co tak urzeka w Bieszczadach. Pozwala dawkować drogę, zbliżać się z rozmysłem, kilometr po kilometrze wtapiać się w to miejsce, w ludzi, w góry. Nie lubię dojeżdżać za szybko, tracę wtedy ten powitalny rytuał. Ważny rytuał powrotu. Najpierw Krosno, moja zajezdnia komunikacji publicznej. Dalej już nie wypada uganiać się za powolnym pociągiem, busami czy PKS –em. Jak już muszę dojechać którymś z nich, to tylko tu. Zaczyna się drżenie serca, nawet RTCN na Suchej Górze pobudza krew do szybszego krążenia. Poranna kawa u przyjaciół, uściski...

Śniadanie z dziką świnią. Opowiadanie bieszczadzkie.

Obraz
Sobotni, późny zachód słońca zapowiadał, że jeśli dusza ma nie wyć – muszę bladym świtem wyruszyć. Plan był prosty i standardowy: muśniecie słońca na Hnatowym Berdzie. Nawet nie nastawiałam budzika, nie miało to sensu – tam zawsze budzę się sama. Tym razem Morfeusz wypuścił mnie ze swych ramion chwilę po czwartej. Ku swemu największemu zdziwieniu nie podniosłam się od razu. Starzeję się, czy ki licho? Odpowiedź prosta: nie mam wcale chęci na Połoninę Wetlińską. Leże i gapie się na stoki Jawornika – jak pomału rozjaśniają się w promieniach słońca. Początkowo tylko czubki najwyższych drzew, potem pomału jaśnieją coraz większe połacie stoku... Nagły błysk inteligencji. Jeżeli mam sobie dać w kość przed wyjazdem, to najlepsze będzie wejście na Jawornik tuż za domem. Wejście, które jest jednakowo meczące pod górę, jak i w dół. Ubieram się błyskawicznie. Jak tylko Jawornik, to sandały trekingowe wystarczą. Już mnie nie ma. Poranek jest bardzo rześki, z pełna widocznością i wszechogarn...

Uroki Bieszczadu - cerkwi czar i nie tylko / foto album/

Obraz
Pośród lasów bieszczadzkich, mgłą historii owiane, wrosły w górski krajobraz, stare cerkwie drewniane. Jest ich wiele: drewniane, murowane, popadając w ruinę, remontowane, odrestaurowane, w różnych stylach, a nawet wpisane na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Zanim  stworzono ich współczesny wizerunek, zatarto ślady poprzedniej cywilizacji, sięgającej czasów Rzeczypospolitej wielu narodów. Bo żyli kiedyś wspólnie na tej ziemi Polacy, Rusini, Żydzi i Niemcy. Mieli swoje kościoły, cerkwie i synagogi. Stawiali kapliczki, krzyże przydrożne, rzeźbili świętych lub pisali ikony. Ludzie żyli tu z dnia na dzień w rytmie pór roku, odpustów i swoich świąt religijnych. Rodziny często były mieszane. Co więcej nie raz dzielili jedną świątynie dla dwóch obrządków.

Przedwiośnie w Bieszczadach.

Obraz
Przedwiośnie w górach, trochę spóźnione, czasem przedwczesne, jakoś tak bardziej wymieszane z zimą. Biało - ale dzień się wydłuża. Śnieg - a odzienie lżejsze. Takie pół na pół: stok południowy bezśnieżny, stok północny zaśnieżony z pozostałością zasp po kolana. Czy to dobry czas na odwiedziny w Bieszczadach? Oczywiście. Jeszcze bardzo dobrze widać przez gałęzi pustkę. Jeszcze wrony tną skrzydłami szarą nieba chustkę. /WUKA/ Z przedwiosniem w Bieszczadach jest tylko jeden problem, trudno zgadnąć kiedy tak na prawdę nastąpi.  

Rezerwat Sine Wiry

Obraz
Są w Bieszczadach góry, które mają tysiące lat, źródła bijące od wieków. Są w Bieszczadach miejsca, gdzie od wieków średnich istniały tętniące życiem wioski, które od lat czterdziestych XX wieku są wymarłe. Jest w Bieszczadach utworzone przez człowieka wielkie Jezioro Solińskie, ale są też utworzone przez przyrodę jeziorka. Takie całkiem nie wiekowe, dość młode - choć szybko się zmieniające. Właśnie w takim miejscu powstał jeden z rezerwatów. Na rzece Wetlinie,  niedaleko wsi Zawój znajdowało się pięć wirów, którym towarzyszyły brody. Najsłynniejszym z nich był Siny Wir. Od niego wziął swoją nazwę rezerwat położony w Ciśniańsko - Wetlińskim Parku Krajobrazowym. Rozciąga się wzdłuż siedmiokilometrowej doliny, w tzw. przełomie Wetliny. Może nazwa z kolorem "sinym" nie przemawia do wyobraźni, za to gdyby użyć wyrażenia - Szmaragdowe Jeziorko? Znacznie lepiej brzmi, prawda? Trzeba przyznać, że to wręcz legendarne jeziorko, trudno już obecnie zobaczyć. Za to teren rezerwatu...

Tarnica - zimowo i bezludnie

Obraz
Tarnica jest najwyższym szczytem w naszych  Bieszczadach o wysokości 1 346 m n.p.m. Wznosi się w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza nad Doliną Wołosatki. Szczyt wznosi się nad dwiema przełęczami. Przełęcz Goprowska oddziela Tarnicę od sąsiedniego masywu Krzemienia i Halicza. Zaś druga, bardzo charakterystyczna, ostro wcięta w grzbiet łączy ją z Szerokim Wierchem. To tzw. Siodło - 1 275 m n.p.m. i właśnie od tej przełęczy wywodzi się nazwa góry. Słowo „tarnita” w języku rumuńskim oznacza siodło, przełęcz . Grzbiet góry jest wąski, ostry, wydłużony i posiada dwa wyraźne wierzchołki (1 346 i 1 339 m n.p.m.). Znajdują się tam fragmenty skał oraz pozostałości po wojennych okopach. Od strony południowej zaobserwujemy pola kamiennego rumoszu. Na głównym wierzchołku umieszczony jest punkt geodezyjny oraz żelazny krzyż wraz z tablicą upamiętniającą pobyt w tym miejscu księdza Karola Wojtyły - 5 sierpnia 1953.  Tarnica to też jeden z najbardziej obleganych szczytów w Bieszc...

Uroki Bieszczadu - po szynach /foto album/

Obraz
Kilkunastogodzinna podróż "strzałą południa" , to było coś. Pociąg wiecznie zapchany, jadący całą noc, zbierający przez pół Polski udających się na południe, w Bieszczady. A potem bum - połączenie nierentowne.  Obecnie pociągiem się tam nie pojedzie/ dojedzie *** , w zależności od rozkładu. Znika, pojawia się, znika. Choć trzeba przyznać, że po latach przerwy w roku 2015 - połączenie wróciło.  Ale o dawnej pierwszej  węgiersko - galicyjskiej kolei żelaznej można zapomnieć. A to takie piękne trasy. Łupków – Zagórz – Krościenko - Chyrów. Można tylko pomarzyć. Czasem z powodu powodzi na Popradzie, kolejarze przypominają sobie o tej linii. Czasem błyskawiczne reaktywacja trasy wynika z  wojny i tysiąca uchodźców. Wyjątkowo uruchomią letni pociąg do stacji Medzilaborce, a innym razem weekendowy Zagórz - Komańcza.   Kolejką Leśną przemkniemy fragmentami między Przysłupiem a Balnicą, ale za to wiosną, latem, jesienią i od niedawna zimą. Zawdzięczamy to grupie ...