Posty

Wyświetlam posty z etykietą Europa

Stambulskie impresje

Obraz
  Najchętniej napisałabym, że Stambułu nie da się opisać, że mnie przerósł swoją ponad 2698-letnią historią, położeniem, mozaiką kultur i wpływów. Chętnie zaczęłabym się tłumaczyć, że nie sposób ująć nawet w przydługim poście warstw greckich, rzymskich, osmańskich o republice tureckiej nie zapominając. A jak zaakcentować upadek Konstantynopola? Czy zwracać uwagę na powstania sułtańskich janczarów i przewroty republikańskiego wojska? Jak odpowiedzieć na pytanie co bardziej pobudza wyobraźnie: przepych Bizancjum czy egzotyka Osmanów? Zastanawiał się ktoś może pod którą z nazw Miasto Miast było u szczytu swego rozkwitu? Czy złoty wiek był tuż przed najazdem krzyżowców w 1203 roku? A może złotym wawrzynem powinniśmy naznaczyć stolicę Sulejmana Wspaniałego? Kto wie, może to w drugiej dekadzie XXI wieku, gdy Oko Świata zbliżyło się do 20 milionów mieszkańców nastąpi apogeum świetności. Nad tymi - na razie nieoficjalnymi - 20 milionami wypada westchnąć, to więcej niż całkowita ilość mi...

Wyhorlat - Wyprawa do słowackich sąsiadów

Obraz
Wyprawa na wulkan – brzmi intrygująco? Na pewno. Stożkowa góra, krater, osoby o bardziej wybujałej wyobraźni widzą od razu snujące się strużki dymu bądź bulgoczącą lawę. Moja wyobraźnia szybko pracuję, więc wizje wulkanu pojawiły się błyskawicznie. Okazało się, że ostatnio pojawiła się moda na reklamowanie takim hasłem - jednodniowych wycieczek do naszych południowych sąsiadów. Skąd taki pomysł? Hm. Musi w tym coś być. Z jednego z wyjazdu na Słowację – mam takie zdjęcia: stożkowa, zielona góra. Ale to nie o tą górkę chodzi. Tak „powabna” reklama dotyczy pasma górskiego Wewnętrznych Karpat Wschodnich pochodzenia wulkanicznego tj. Wyhorlatu. To te łagodne, sinoniebieskie górki oglądane z naszych połonin czy szlaku granicznego. Leży na samym wschodzie Słowacji, tuż przy granicy z Polską i Ukrainą. Wraz z sąsiadującym od północy małym fragmentem Bieszczad są niewielkim skrawkiem Karpat Wschodnich, które ledwo „zahaczają” o słowackie terytorium.

Tatrzański Cmentarz Symboliczny

Obraz
Wędrując zimą po słowackich, tatrzańskich dolinach można dojść w okolicę Popradzkiego Stawu [Popradské pleso - 1494,3 m n.p.m], która to okolica jest bardzo szczególnym miejscem. Mieszczą się tam dwa schroniska /zimą jak znalazł/, w stawie naturalnie występują ryby /zimą nie widać ze względu na lód/, można stąd dogodnie ruszyć na Rysy /zimą nie można/ i dojść żółtym szlakiem wokół stawu do szczególnego miejsca zadumy, tj. Tatrzańskiego Cmentarza Symbolicznego.   Znajduje się on na południowy wschód od Popradzkiego Stawu u wylotu Doliny Złomisk (Zlomisková dolina) - na zachodnich stokach Osterwy. Na tym miejscem górują, aż trzy szczyty tej majestatycznej góry. Trzej niemi i niewzruszeni strażnicy. W dniu, w którym tam trafiłam wyglądali niezwykle groźnie. Szare niebo, mocny wiatr, pobielone skały i ostre granie. Aż ciarki przechodzą na samo wspomnienie. Motto cmentarza brzmi: "Martwym na pamiątkę, żywym ku przestrodze".

Planica - mamut w cieniu Alp

Obraz
Olbrzymka czy Lotniczka? Oto jest pytanie... Która nazwa lepiej oddaje jej charakter? Letalnica braci Gorišek ? Czy dawniejsza Velikanka ? – tak czy siak jest to tzw. mamut wśród skoczni narciarskich, położony w dolinie Planica w Alpach Julijskich w Słowenii. Mowa oczywiście o największej skoczni w tym kompleksie. Ciekawa jestem ile osób wie, ile jest skoczni w całym słoweńskim zespole? Na razie nie odpowiem, może po lekturze zagadka zostanie rozwinięta.  Zatem trzeba się udać daleko: za Dunaj, za góry, za lasy... Trzeba znaleźć trójstyk granic włosko - austriacko - słoweńskiej, a tam znowu pokonać wiele górskich, malowniczych serpentyn i tuneli...

Atrakcje Karynti i Tyrolu Wschodniego zimą

Obraz
Czy Alpy mogą być ciekawym miejscem zimą dla osób, które nie oddają się białemu szaleństwu na stokach i trasach biegowych? Zdecydowanie mogą. Nawet krótki wypad może ukazać piękno tych gór. Pozwoli zmierzyć się z wysokością  dostępną nawet dla zwykłych śmiertelników, którym nie w głowie wyczyny alpinistów. I to wszytko dostępne już w Austrii najbliżej nas położonym kraju alpejskim.  Może to być przygoda, która przełamie skojarzenia, że Austria - to Wiedeń..., bale noworoczne i walce Straussów ...  oraz narosłe w literaturze polskiej, iż Alpy - najwyższe góry w naszej części świata -  to wyłącznie Szwajcaria i Włochy. Co wadzi, póki lata nie zajdą leniwe Widzieć szeroki Dunaj i widzieć Alpy krzywe (Jan Kochanowski)

Spacerkiem wśród Alp

Obraz
Drogi górskie mnie fascynują, uwielbiam nimi przemierzać drogę, czy to pieszo czy na tych większych w sposób zmotoryzowany. Jazda wśród serpentyn, ze wspaniałymi widokami to dla mnie czysta przyjemność. Są przecież drogi marzenie np. w Rumunii Transalpina   czy szosa  Transfogaraska. Istnieją na Bałkanach wspaniałe drogi wąwozami np . rzeki Moraca. I choć te poprowadzone przez pasma górskie - często budzą kontrowersję, to jednak są i umożliwiają dostęp do obcowania z górami. W Alpach też występują takie drogi, najbardziej znana jest alpejska droga wysokogórska - Grossglockner Hochalpenstrasse [B107] w Parku Narodowym Wysokie Taury. Jazda samochodem to niewątpliwie wielka atrakcja, ale ja postanowiłam przejść się tą drogą zimą, gdy jest ona zamknięta dla ruchu drogowego. Okazało się to wspaniałym pomysłem. W zimie walory estetyczne tej trasy się zmieniają. Staje się swoistym szlakiem trekingowym i skiturowym prowadzącym ponad 2000 m. n.p.m. Dostępnym bez specjalistyc...

Kaliningrad, Królewiec, Koenigsberg

Obraz
To miasto to wyzwanie dla podróżnika albo osoby w nim żyjącej. Trzeba zdrapać farbę, zdmuchnąć kurz, czasem zdjąć narzutę ze starych rzeczy. W innych miejscach uruchomić trzeba wyobraźnię i fantazję, bez tego nie zobaczy się prawdziwych atrakcji Kaliningradu /Królewca, Koenigsberga/ .  Ponoć w przeciętnej świadomości Polaka - fragment północno wschodniej granicy, to terra incognita. Wiemy, że na Litwie jest Wilno, czasem Troki czy Kowno... ale na północy jest tylko morze... Cóż w dawnych czasach był to okręg zamknięty, jeden wielki poligon wojskowy, najdalej na zachód wysunięty przysiółek ZSRR czy obecnie Rosji. A przecież Królewiec to miasto z nie byle jaką historią, to miasto największego z filozofów I. Kanta, to miasto Uniwersytetu Albertyna...., to jedna z pereł Hanzy... stolica bałtyckiego bursztynu. Postanowiliśmy wykorzystać fakt wyjazdu do Petersburga i po drodze odwiedzić ten jej oderwany obwód. W tym celu potrzebne była specjalna zgoda na dwukrotny wjazd...

Porto, porto

Obraz
Od czego zacząć, aby nie było banalnie? Tak, aby nie zaczynać od oklepanego porównania które z miast jest piękniejsze: Lizbona czy Porto? Albo od pytania: co jest lepsze: miasto czy wino? Przyznam się, że nie wiem. Może od starego portugalskiego przysłowia:   "W Porto pracują, w Bradze się modlą, w Coimbrze studiują, a w Lizbonie wydają" - tyle , że znowu jeden wyjazd, nawet intensywny nie może stanowić podstawy do wydania takiej opinii. Zdecydowanie polubiłam Porto - hmm sama nie wiem - może najprościej za jego bogatą historię. To w końcu jedno z naprawdę starych miast Europy. Może nie tak antyczne jak Ateny, ale jednak trochę historii tam człowiek znajdzie. A może polubiłam je za to, że to miejsce urodzenia Henryka Żeglarza, który wyruszył na podbój arabskiej Ceuty, co zapoczątkowało erę wielkich, geograficznych odkryć. Najpewniej jedno i drugie wymieszane z nutką niepowtarzalności.

Zamek w Łucku.

Obraz
Czasem nie planując człowiek zatrzymuje się w miejscu, o którym coś słyszał, ale niewiele o nim wie. Tak było z odwiedzonym Łuckiem najstarszym miastem Wołynia i odkryciem wspaniale zachowanych murów tamtejszego zamku. Ale to nie przez Lubarta, Witolda czy Jagiełłę się nim zainteresowałam. A przez zupełnie inną osobę. Łuck zagościł w mojej świadomości przez dość nietypowe spotkanie z historią Jadwigi - Józefy Kuleszy, która tworzyła na Kresach ochronki dla dzieci w burzliwych początkach XX wieku. W 2017 roku obchodzono stulecie założonego przez nią Zgromadzenia S. Benedyktynek Miłosierdzia. A ja miałam okazje brać udział w przygotowaniu spektaklu o jej życiu, które zakończyła w Łucku. Jej niezwykła historia, trudne życie, pokonywanie przeciwności zdawałoby się ponad miarę - spowodowało, że nie mogłam nie zatrzymać się w Łucku... W mieście, w którym komuniści zniszczyli groby dawnych mieszkańców, w tym Jej.

Lwów - czyli mierzymy się z idée fixe.

Obraz
Kresy to rodzaj idée fixe , która jest nieosiągalna i stale obecna. W mojej rodzinie występuje również, wessałam ją   od najwcześniejszych dni dzieciństwa. Kresy, Kresy…   czy to wina tylko i wyłącznie Sienkiewicza? Nie jestem tego pewna. Potrzeba pojechania tam kwitła, rosła w siłę. Pierwszym   miejscem, które odwiedziłam na Kresach było równie znane Wilno. Dobrze, ale przecież czekał Lwów . Było wiele możliwości krótkich wycieczek, pod czas bardzo częstych wyjazdów w Bieszczady. Ale dzień czy dwa wydawały się niewystarczające. Mieć możliwość, aby powłóczyć się, pozaglądać w kąty, nacieszyć się.  Długo trwało, aż w długi weekend majowy udało się pojechać. Do tego udało się znaleźć noclegi u Polaków – urodzonych i mieszkających w tym prawie mistycznym mieście. Jednym słowem dotkniemy Lwowa, a nie tylko prześlizgniemy się po samym wierzchu miejskiej skorupy. Niecierpliwość wzrastała wraz ze zmniejszaniem odległości. Cieszył fakt, że będziemy mieszkać w...

ŁOMNICA - tatrzańska królowa

Obraz
Góry - to góry najwspanialsze z dzieł stworzonych na ziemi. Zachwycają, pociągają, oczarowują, zniewalają, są jak balsam i jak śmierć. Człowiek w łańcuchy gór spętany - mawiała Teresa Bromowiczowa. Góry są tajemnicą. Stanowią wielkie misterium. Z jednej strony pasjonują i pociągają, z drugiej – wywołują lęk i budzą trwogę   - mawiał ks. Roman Twardowski W naszej okolicy to Tatry są najwyższym pasmem górskim. Dla Polski i Słowacji jest to najwyższa część Karpat. Są to też najwyższe góry między Alpami a Kaukazem. Wśród najwyższych koron - jest pewna królowa, która przez krótki okres dzierżyła nawet prymat pierwszeństwa - Łomnica.

Na końcu Europy - czyli wzdłuż wybrzeża Portugalii.

Obraz
Gdyby tak dotrzeć na koniec Europy? Tylko który? Najlepiej taki najbardziej oczywisty. Czyli taki: „Aqui, onde a terra se acaba e o mar começa.” („Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”). Taki można znaleźć np. w Portugalia. W innych krajach też, ale ten portugalski nada się najlepiej, ponieważ  do czasów średniowiecza był też uznawany za koniec świata. Podróż na koniec świata? Czemu nie... Mogłoby to być takie proste, gdyby nie Mikołaj Kopernik, Vasco da Game  i Krzysztof Kolumb razem wzięci. Zachciało im się odkrywać to i owo, w skutek czego możemy zapomnieć o końcu świata. Na szczęście koniec Europy jest nadal osiągalny. A jaki urokliwy i jaki urozmaicony. To właśnie klify, zdecydowanie bardziej niż plaże uzmysławiają granice kontynentu. A gdy zamiast morza mamy ocean, wrażenie potęguję się. Przykład Portugalii jest w tym przypadku korzystny, ponieważ możemy przyjrzeć się różnym obliczom kontynentalnego końca. Mogą być złote plaże oblewane przez ciepłe wod...

Ateny - miasto filozofów i nie tylko

Obraz
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie, Że ci ze złota statuę lud niesie , Otruwszy pierwej? Czy Kamil Cyprian Norwid zastosował w swym utworze metodę sokratejską? Prawdopodobnie tak, ale rodzi się inne pytanie czy świadomie? Pytania, pytania ... Ateny jak żadne inne miasto odbijają tysiące pytań zadanych przez swych zacnych i tych mniej zacnych obywateli. Wśród tych kroci antycznych kamieni, wypolerowanych stopami marmurów, pytania wciąż gdzieś szemrzą i czekają na wciąż nowe odpowiedzi.  Już tysiące lat temu wiedzieli, że zadawanie pytań jest najlepszym sposobem na poszukiwanie rozwiązań. A Ateny są doskonałym miejscem, gdzie warto ich było poszukiwać... Ateny - warownia mykeńska, ośrodek kultu bogini Mądrości, stolica demokracji, miasto wielkich:  Peryklesa, Fidiasza, Arystofanesa, Sokratesa, Platona, Arystotelesa, Herodota, miasto upadłe i zapomniane, miasto obudzonych idei olimpijskich... Ateny są dość brzydkie współcześnie, chociaż wciąż przyciągają swą historią.

Z wizytą w Fatimie.

Obraz
Formy i sposoby przejawiania się sacrum są różne u różnych ludów i w różnych kulturach. Ale pozostaje zawsze fakt paradoksalny – to jest niepojęty – że sacrum objawia się, a tym samym „ma granice nieskończony” ... Z początkiem roku przyszło mi do głowy, że może dobrze byłoby pojechać do Fatimy skoro akurat jest 100 - lecie objawień fatimskich. Myśl się pojawiła, ale bardziej jako "pobożne życzenie" niż realny plan. Została odłożona na bok. Ale tuż przed samym urlopem pojawiła się możliwość zakupu tanich biletów do portugalskiego Faro ... Hm... Przypadek?   Każde sanktuarium jest w pierwszej kolejności złożonym zjawiskiem z kategorii sacrum, u którego podstaw leży ważne wydarzenie historyczne. Przekazuje ono pewne przesłanie, jakąś określoną treść wiary oddziałującą na życie ludzi. Postanawiamy polecieć na urlop do Portugalii  i tam wynająć samochód, aby zobaczyć jak najwięcej. Nie chcieliśmy ograniczyć się do jednego regionu. Odezwała się ta ciągła potrzeba byc...

Stacja marzeń - Dworzec Sao Bento

Obraz
Sao Bento - Dworzec św. Benedykta - to zabytkowa stacja kolejowa w portugalskim Porto, znajdująca się na Placu Almeida Garreta . Stacja marzenie - na takiej stacji nie byłoby mi szkoda czekać na spóźniony pociąg. Wrażenia estetyczne wynagradzałyby niedogodności, a biało - niebieski kolor koił nerwy. O mundo é azul branco . Tak się składa, że bardzo lubię ten zestaw kolorów, ale nie tylko o kolory tu chodzi.   Są palety niebiańskie niby skrzydła zstępujące z bieli obłoków. Sekret tkwi w obrazach pieczołowicie i z niezwykłą starannością wymalowane na 20 000 płytek przez Jorge Colaco. Przybliżył dzieje Portugalii i współczesne mu sceny rodzajowe. Azulejos , które zapewniłyby temat do rozmyślań czy zadumy na wiele godzin codziennego czekania na spóźniające się pociągi. Tylko czy pociągi w Porto się spóźniają? Tego nie wiem. Za to wiem, że w roku 2011 Dworzec Sao Bento został wybrany najpiękniejszym dworcem świata. I nie należy się temu dziwić, ponieważ naprawdę jest piękn...

Kaliakra - wśród morza i skał

Obraz
Są takie miejsca, że jeden rzut oka na zdjęcie czy artykuł wystarczy, a człowiek chciałby to miejsce odwiedzić. Przylądek Kaliakra, czy jak chcą inni cypel jest właśnie takim miejscem. To jego klify przekonały mnie do podjęcia decyzji wyjazdu do Bułgarii i  poszukania noclegu w okolicy. Czy może być coś piękniejszego niż połączenie morza i skał? Niezwykłej potęgi przyrody? Jest tam tak wiele: intrygujące legendy tłumaczące powstania tego miejsca. Historyczne sploty różnych kultur i narodów. Ruiny, wykopaliska, pomniki, muzeum i restauracja z zapierającymi dech widokami. Cudownie mała cerkiew i poukrywane obiekty wojskowe. W końcu to naturalna twierdza niełatwa do zdobycia. Raj ornitologiczny z dogodnym punktem obserwacji wędrówek ptaków. Właśnie tędy przebiega tzw. Via Pontica , duży szlak migracyjny ptaków z Afryki do północnej Europy. A czasami przy spokojnym morzu, udaje się zaobserwować delfiny. 

Bałczik - urocza perła czarnomorska

Obraz
Wakacje w Bułgarii kojarzyły mi się nieustanie z jednym, zresztą wiadomo z czym. Lata minione zostawiły piętno  i jakoś na żadnej liście wymarzonych kierunków nie pojawiał się ten kraj. A wiadomo, że można pomyśleć jedno, a potem pojawia się inne. Wypatrzyłam Bałczik i okazał się on odnalezioną perłą, czymś naprawdę szytym jak dla mnie. Przede wszystkim jest położony tarasowo z pięknymi białymi domami. Tarasowe położenie pozwala podziwiać Morze Czarne niemal z każdego punktu. Strome uliczki, wszechobecna winorośl zdobiąca większość budynków, nadają  mu niepowtarzalny urok. Jest tam kameralnie i spokojnie, pomimo eleganckiej promenady, która zaspakaja potrzeby nadmorskiego deptaku. A gdy dodamy do tego ponad 2500 lat interesującej historii, rzymskie ruiny, nowo odkryte wykopaliska, cerkwie i meczet, port i plażę oraz intrygujący pałac królowej Marii z ogrodem botanicznym - to spokojnie można się tam wybrać. A gdy jeszcze właśni rodzice wspomną, że to było dla nich najpięk...

Wybrzeże Łotwy - pięknie i pusto.

Obraz
Wybrzeże Łotwy nie jest specjalnie znane i popularne wśród turystów.  Wielka szkoda… Tamtejsze złociste plaże potrafią oczarować. Łotwa zachęca nie tylko pięknymi plażami, ale również niebywałym spokojem , tak rzadko spotykanym w popularnych europejskich kurortach. Jest tam naprawdę sporo pustych i dzikich plaż. Luźno jest tam nawet w sezonie. Linia brzegowa Łotwy wynosi 498 km i jest słabo rozwinięta, na większości odcinków ma postać wyrównaną. Linię brzegową urozmaica jedynie szeroka i głęboko wcięta na południe w ląd Zatoka Ryska, poza nią wybrzeże Łotwy jest praktycznie pozbawione zatok i półwyspów. Wybrzeże na całym swym odcinku jest płaskie i ma postać plaż, miejscami urozmaiconych wydmami.   Nam się udało przejechać z tego około 420 kilometrów - od Rygi przez Przylądek Kolka po granicę z Litwą.

Ryga - z dachowym kotem i kogutem w tle.

Obraz
Dawno..., godzin już kilka wróciłam znad Dźwiny, Jednak szmer jej tajemny ciągle w piersi słyszę, A jej fale srebrzyste serce me kołyszą .... /Zofia Rujkówna/ Stolica Łotwy przywitała nas pięknym błękitnym niebem, okraszonym złotem zniżającego się słońca oraz lodowatym powiewem północnego wiatru. Słonecznie i rześko. Lekka zimowa kurtka jest całkiem na miejscu, choć to już maj. Po wielu dniach szarych i deszczowych wreszcie widać słońce. Wśród tych wszystkich błękitów w oko wpadała zgrabna i wiotka sylwetka wieży telewizyjnej, która o dziwo nie wzbudziła we mnie tradycyjnej niechęci. Wygląda tak jakoś kosmicznie. Za nim znaleźliśmy zarezerwowaną kwaterę, zdążyliśmy przejechać wantowy most Vansu, zobaczyć piękną Dźwinę,  panoramę Starego Miasta z gotyckimi wieżami, intrygującą - futurystyczną bryłę Biblioteki Narodowej Łotwy oraz mniej znane dzielnicę ze starymi kamienicami, brukowanymi ulicami, szerokimi torami tramwajowymi. Jednym słowem Ryga przywitała nas pięknie i za...

Kowno zawsze po drodze

Obraz
Jakoś tak się składa, że do Kowna trafiam po drodze gdzieś: do Wilna, do Kłajpedy czy do Rygi. Za pierwszym razem był to bardzo krótki pobyt. Zapamiętała tylko ruiny zamku, rynek z tablicą wspominającą Adama Mickiewicza, klucz żurawi i wskaźnik poziomu fali powodziowej rzeki Niemen. Czyli jednak coś zapamiętała, pomimo że pojechałam chora, a zmysły powonienia i smaku nie działały. Tym razem wyjazd był nie mniej spontaniczny, a na pewno równie mało czasu było na przygotowanie, zaś zmysły były otępiałe skrajnym zmęczeniem. Kowno miało dostać swoją szansę na gruntowniejszą prezentację, ponieważ postanowiliśmy właśnie tam zanocować. Z noclegiem nie było prosto, czekoladowy lokal w okolicach rynku nas nie chciał .... za to znaleźliśmy miejscówkę nad brzegiem Kowieńskiego Morza wśród sosnowych lasów. Co ciekawsze nasze zakwaterowanie wypadło o przysłowiowy "rzut beretem" od jednego z najwspanialszych obiektów architektury barokowej, rozsławiającego nie tylko okolicę, ale i całą...