Posty

Mural w Wołominie

Obraz
 Prace Arkadiusza Andrejkowa kojarzą mi się przede wszystkim z fenomenalnym  Cichym Memoriałem z okolic Bieszczad i Pogórza.  Dostrzegł, niczym Zdzisław Pękalski - potencjał w starych stodołach i szopach. Dzięki swojej surowości drewniane deski stały się wyjątkowym podłożem do przyszłych malowideł. Andrejkow realizuję ideę upamiętniania osób ze starych fotografii na starych deskach zachowanych jeszcze budynków gospodarczych. Jedne i drugie w błyskawicznym tempie znikają z naszej współczesnej przestrzeni. Stąd idea memoriału. Jego pracę w większości są czarno- białe. Projekt zrodził się podczas wędrówek po Podkarpaciu. Dlatego go tak  szybko wyhaczyłam i od samych początków śledzę jego poczynania w mediach społecznościowych. Wszak działa w moim ukochanym rejonie. Gdy pojawiała się pierwsze z jego słynnych deskalii, to nikt nie spodziewał się, jaką zyskają popularność. Niewiele osób mogło przypuszczać, że ludzie zaczną podróżować szlakiem jego prac. Nietypowe obrazy kojarzone głównie z

Rynek Galicyjski i Synagoga w Sanoku.

Obraz
Próżno na mapie Polski szukać krainy o nazwie Galicja . Jednak większość z nas słyszała coś nie coś... Kiedyś o galicyjskiej biedzie uczono w szkołach, ale o galicyjskim bumie naftowym już nie. Ziemie galicyjskie są moimi ulubionymi terenami wschodniej małopolski, Beskidów, Bieszczadów, Pogórza czy Roztocza, o mitycznym Lwowie nie wspominając. To też tereny graniczne, kresowe, które są bogate w mozaikę kultur i zwyczajów. Hasło Galicja wytworzyło mit nieistniejącego świata. I do tego mitu nawiązuje wizja małego miasteczka z przełomu XIX/XX w. pod nazwą Rynek Galicyjski w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Zgromadzono tam najpiękniejsze zabytki budownictwa drewnianego: domy mieszkalne, zakłady usługowe, świątynie. Rynek stał się atrakcją i przybliżył zapomniany świat. W tym obrazie zabrakło jednego elementu. Przed II Wojną Światową w Galicji istniało wiele gmin żydowskich. W wielu miastach i miasteczkach znajdowały się synagogi, z których niewielka część przetrwała do naszych czasó

Spacer po Zagrzebiu

Obraz
W Chorwacji byłam po raz trzeci, ale dopiero przy tegorocznych odwiedzinach przyszedł czas na stołeczny Zagrzeb. Trafiłam tam pod pretekstem odwiedzin jednej z ciekawszych makiet kolejowych, a zobaczyłam to i owo. Spędziłam tam niecały dzień, spokojnie spacerując bez uprzedniego planu. Zagrzeb przy pierwszej wizycie pozostawił miłe wrażenia, zachęcające do ponownych odwiedzin.  Ma w sobie urok starego miasta, w którym przecinają się różne kultury i wpływy. Taki swojski, ale własny styl: niby chorwacki, ale nienadmorski, austro-węgierski, ale nie do końca... Ta krótka wizyta pozwoliła zobaczyć Kaptol, Górne Miasto, uliczki Dolnego Miasta, przejechać się jedną z najkrótszych kolejek linowo-szynowych oraz odwiedzić - Muzej Vlakica - jedno z licznych muzeów, z których słynie Zagrzeb. Całkiem sympatycznie jak na niezobowiązujący początek.

Hum -miasto w wersji mini mini

Obraz
  Małe jest piękne, często powtarzamy, nawet na różne sposoby: Mali je lijep, Small is beautiful, Piccolo è bello ... A najmniejsze ? Powinno być najpiękniejsze. Ten wpis będzie próbował to pokazać.  Czy mniej więcej dwadzieścia osób może zamieszkiwać miejsce, które wygląda jak ideał, jest miastem o podwalinach antycznych, historii średniowiecznej i możliwości wpisu do Księgi Rekordów Guinnessa? Dla mnie jest miastem wzorcowym, choć formalnie Hum jest gminą wiejską. I choć wszędzie opisuje się go jako miasto, to fakt administracyjny nie pomniejsza jego atrakcyjności.  Według różnych źródeł Hum uzyskał swój dzisiejszy kształt w XI wieku. Od tego czasu prawie nic nie zbudowano poza murami twierdzy. To oznacza, że miasto niewiele zmieniło się od średniowiecza. Dziś jest miastem pamięci, jednym z nielicznych zachowanych przykładów zabudowy miejskiej wyłącznie w obrębie murów miejskich. Miłośnicy zdjęć i poszukiwacze ujęć będą zadowoleni.

Koza poza grawitacją i nie tylko /foto-album aktualizowany/

Obraz
O kozie można powiedzieć, że zje wszystko i wejdzie wszędzie. Taki kozi stereotyp. Co do jedzenia, to nie wiem, choć widziałam kozy jedzące mech na skałach wystających z morskiej wody. Co do włażenia wszędzie - mam wrażenie, że kozy uważają, że są kozicami i skalne półki im niestraszne. W Grecji widziałam kozy w tak dziwnych miejscach, że trudno w to uwierzyć. Nawet córka przyjaciół ukuła powiedzonko: "koza poza grawitacją" . I tak jeździliśmy i co jakiś czas padało: uwaga koza na drodze, uwaga po prawej koza poza grawitacją, uważaj koza... Kozę - Caprę różnego gatunku można spotkać w bardzo niespodziewanych miejscach na ziemi i koniecznie trzeba na nią uważać.

Bałkańskie koty 2009 -2021 [foto album]

Obraz
  A przecież kot, proszę pana, To postać powszechnie znana. To pożyteczna istota, A pan wciąż pomija kota! Jakiż pan przykład daje? Cóż to za obyczaje? Żądam teraz niezłomnie: Proszę w domu siąść na kanapie I wiersz napisać o mnie, A jak nie - to panu oczy wydrapię!” Tak mówił do mnie kot bury Pokazując pazury. Cóż tedy robić miałem?... W Warszawie, po powrocie, Siadłem i napisałem Właśnie ten wiersz o kocie.     /Jan Brzechwa/ Bałkany to koci raj. Nigdzie indziej nie spotkałam takich ilości kotów, często o wyjątkowym wyglądzie.  Pierwsze zachwycały w Grecji. Trudno orzec czy to koty Afrodyty czy Egejskie, wszak często o smukłej głowie.  Kolejne w Czarnogórze, Bośni i Hercegowinie. Trochę z nich zostało upolowanych bezkrwawo. Cóż jedni piszą o nich wiersze, inni ganiają za nimi z aparatem.

Multimedialny Park Fontann Warszawa

Obraz
Multimedialny Park Fontann zbudowano na Skwerze I Dywizji Pancernej w Warszawie, na terenie, gdzie dawniej mieściła się niewielka sadzawka, zresztą mało atrakcyjna. Wcześniej to tu mieściła się ulica Rybaki, po której został teraz jeden dom. I właśnie to miejsce zmieniły fontanny. W sobotę 7 maja 2011 roku odbyła się z tej okazji wielka feta. Muszę dodać, że już od kilku tygodni z niecierpliwością rozmawiało się o otwarciu tego miejsca i choć nie jestem miłośniczką nowoczesnych fontann, to jednak i mi udzieliła się ta atmosfera. Dziesięć lat minęło, a ja z tego wydarzenia najlepiej pamiętam fatalną pogodę i tłumy.  Maj, majówka, pachnące bzy i zielona trawa – to oprawa godna parku fontann. Jak to popsuć? Wystarczył deszcz, niska temperatura, szaro bura aura.

Góra Krzyży - Grabarka

Obraz
Miejsce nazywane jest Świętą Górą, Podlaskim Wzgórzem Pokutników czy też prawosławną Częstochową. Ale te wszystkie nazwy nie do końca oddają ducha tego miejsca. Tam rzeczy proste odnajdują inny rodzaj metafizyki. Niby łatwo napisać, że na szczycie góry znajduje się drewniana cerkiew, którą z każdej strony otacza las krzyży przyniesionych przez pątników.   Od prawie trzech stuleci jest widocznym znakiem trwania wartości duchowych. Tysiące krzyży wotywnych – za chorych, cierpiących, zbłąkanych, zmarłych i od tych, którzy doznali uzdrowienia oraz ukojenia.   Tylko to w niczym nie przybliży nam tego miejsca przesiąkniętego wiarą i modlitwą tysięcy ludzi, którzy tam byli, są lub będą... Trzeba się tam udać samemu i pobyć... To dobre miejsce na odwiedzenie w roku pandemii - zarazy. Grabarka zasłynęła z cudu w 1710 r. podczas epidemii cholery. W podziękowaniu za uratowanie-  utworzono kaplicę. Później powstała cerkiew ukryta w Puszczy Mielnickiej wśród wiekowych sosen. Gdy byłam tam ki

Dworzec- stacja Warszawa Główna

Obraz
Wraz z wejściem w życie korekty rozkładu jazdy z dnia 14 marca 2021r, udostępniono do obsługi pasażerów stację Warszawa Główna . Jako pierwszy, na stacji pojawił się pociąg  z Łodzi. To dość intrygujący dworzec, który od lat stał zapomniany. Jedynie miłośnicy kolejnictwa zaglądali do powstałego tam muzeum.  A kiedyś:  Śpiewał o niej Wojciech Młynarski, stała się nocnym targowiskiem, przyjmowała PRL-owską wierchuszkę, była także "oknem na świat" dla stolicy, zanim tę rolę przejął Dworzec Centralny. W ostatnich latach głośniej o tym miejscu było przy powrocie charakterystycznych neonów. Obecnie stacja ma częściowo wspomóc kolejarzy przy ogromnych utrudnieniach pod czas remontu Dworca Zachodniego i linii średnicowej. Do końca marca pociągów będzie niezbyt dużo, ale wraz ze specjalną korektą kwietniową ruch znacznie  wzrośnie. 

Bieszczady zimowo - Worek Bieszczadzki

Obraz
Po mistycznej Tarnicy [ tutaj ] kolejny dzień zimowej wyprawy przynosi wzmożony katar. W pogodzie zaś bez niespodzianek – słońce nie puka do okien. Zakryte połoniny muszą poczekać na lepszą widoczność i lepszy stan zdrowia. Ale Bieszczady to nie tylko połoniny, to także nieistniejące wioski i ślady ludzkich losów. Ruszamy do Worka Bieszczadzkiego z mało realnym planem dotarcia do Sianek na przełęczy Użok. Plan planem, ale kopny śnieg weryfikuję możliwości na ten dzień. Wyruszyliśmy z parkingu w Bukowcu, do którego dojechaliśmy stopem. Wstępnie umawiamy się na powrót już po zmroku. "Nasz" dopiero co poznany kierowca ma swój ambitny plan, który jak się później okazuje realizuje w całości. Docieramy do Beniowej ścieżką nad granicznym Sanem.

Połoniny Wetlińska i Caryńska w zimowej szacie

Obraz
Tęsknię za ostrą zimą  Oślepiającym słońcem  Czystym, niebieskim niebem  Wszechobecną bielą  Radością prostego szczęścia.                 / Regina Nachacz/ W grudniu Wysokie Bieszczady jak zwykle nie zawiodły, w wyższych partiach zima była jak marzenie.  Tym razem powędrowaliśmy na Połoninę Wetlińską, która niechętnie dzieliła się swym pięknem, ale zaczarowała zaśnieżonymi konstrukcjami. Śnieg, mgły, chmury, zmrożone nawisy.  Nawet krótki, zimowy spacer do Chatki Puchatka - pozwolił  rozchodzić się po przyjeździe i nacieszyć zimowymi obrazkami. Zaś kolejnego dnia odwiedziliśmy Połoninę Caryńską, która była znacznie hojniejsza i postarała się o cudne widoki. Biel i błękit. Mróz i wiatr. A nawet w swej zimowej łaskawości udzieliła nam zaszczytu  dalekich obserwacji. Dzięki zjawisku inwersji dobrze widoczne były Tatry, oddalone około 190 kilometrów w linii prostej.

Adwent w zwyczajach i obyczajach polskich

Obraz
Adwent w dziejach Polski odgrywał wielką rolę w przygotowaniu do świąt Bożego Narodzenia, obchodzono go dostojnie, poważnie, z wielką tęsknotą na cud Pańskich Narodzin. Adwent otwiera nowy rok kościelny i obrzędowy. W kościele powszechnym jest to czterotygodniowy okres radosnego oczekiwania i duchowego przygotowania się do Bożego Narodzenia. Wydaje się, że to przygotowanie do najważniejszego dnia w roku... a jednak nie do końca tak jest. Dlaczego? ... Pierwsze wzmianki o adwencie znajdują się w ustawach soboru z 388 roku. Nie wszędzie przyjął się od razu. Mimo to w ogólnym odczuciu, to najważniejszy czas oczekujących na narodziny Zbawiciela. Na przestrzeni wieków nawet nasi przodkowie wytworzyli szeroki wachlarz zwyczajów i obrzędów, z których wiele przetrwało do dziś. Ciekawi Was które są naprawdę starę? I czy piernik był zawsze słodkim deserem? W czasie pandemicznego ograniczenia zapraszam na podróż etnograficzną przez czas i różne regiony, często o zupełnie odmiennych tradycjach