Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ukraina

O Kijowie, co warto wiedzieć.

Obraz
Według legendy, dawno, na prawdę dawno temu św. Andrzej Apostoł staną na wzgórzu nad Dnieprem i przepowiedział, że stanie tu miasto słynne z ilości świątyń i ich wież. Dawno, dawno temu - mniej więcej gdy bracia Lech, Czech i Rus zakładali swoje kraje, albo gdy Kij wraz z braćmi Szczekiem, Chorywem i siostrą imieniem Łybedź postanowili zbudować miasto - zaczęła się historia Kijowa. Rozwijał się wspaniale, choć często zagrażały mu liczne najazdy. Ciekawie uzmysłowić sobie ile razy większy był Kijów od naszego stołecznego Krakowa. Ciekawie szukać śladów polskich w mieście. A jeszcze ciekawie szukać specyfiki tego naprawdę starego grodu. Jego charakterystycznej tkanki. Złoto - zielonych kopuł, złoto - niebieskich, złoto białych ... Kijów jak żadne inne z ponad 3 milionowych miast - może poszczycić się dużą ilością świątyń i ich lśniących z daleka wież. Nie znasz tego miasta?  To je choć odrobinę poznaj.

Zamek w Łucku.

Obraz
Czasem nie planując człowiek zatrzymuje się w miejscu, o którym coś słyszał, ale niewiele o nim wie. Tak było z odwiedzonym Łuckiem najstarszym miastem Wołynia i odkryciem wspaniale zachowanych murów tamtejszego zamku. Ale to nie przez Lubarta, Witolda czy Jagiełłę się nim zainteresowałam. A przez zupełnie inną osobę. Łuck zagościł w mojej świadomości przez dość nietypowe spotkanie z historią Jadwigi - Józefy Kuleszy, która tworzyła na Kresach ochronki dla dzieci w burzliwych początkach XX wieku. W 2017 roku obchodzono stulecie założonego przez nią Zgromadzenia S. Benedyktynek Miłosierdzia. A ja miałam okazje brać udział w przygotowaniu spektaklu o jej życiu, które zakończyła w Łucku. Jej niezwykła historia, trudne życie, pokonywanie przeciwności zdawałoby się ponad miarę - spowodowało, że nie mogłam nie zatrzymać się w Łucku... W mieście, w którym komuniści zniszczyli groby dawnych mieszkańców, w tym Jej.

Lwów - czyli mierzymy się z idée fixe.

Obraz
Kresy to rodzaj idée fixe , która jest nieosiągalna i stale obecna. W mojej rodzinie występuje również, wessałam ją   od najwcześniejszych dni dzieciństwa. Kresy, Kresy…   czy to wina tylko i wyłącznie Sienkiewicza? Nie jestem tego pewna. Potrzeba pojechania tam kwitła, rosła w siłę. Pierwszym   miejscem, które odwiedziłam na Kresach było równie znane Wilno. Dobrze, ale przecież czekał Lwów . Było wiele możliwości krótkich wycieczek, pod czas bardzo częstych wyjazdów w Bieszczady. Ale dzień czy dwa wydawały się niewystarczające. Mieć możliwość, aby powłóczyć się, pozaglądać w kąty, nacieszyć się.  Długo trwało, aż w długi weekend majowy udało się pojechać. Do tego udało się znaleźć noclegi u Polaków – urodzonych i mieszkających w tym prawie mistycznym mieście. Jednym słowem dotkniemy Lwowa, a nie tylko prześlizgniemy się po samym wierzchu miejskiej skorupy. Niecierpliwość wzrastała wraz ze zmniejszaniem odległości. Cieszył fakt, że będziemy mieszkać w...

Zaduszki - kresowe nekropolie

Obraz
Gdy słucha się o licznych akcja dotyczących pamięci dotyczących  nazwijmy to "kresowych dusz", wzruszenie drapie w gardle i jakoś tak optymistyczniej na sercu. Kwesty na cmentarzach na "Rosę" i "Łyczakowski"; akcie światełka pamięci dla Lwowa i innych okolicznych polskich nekropolii. Oddolne akcje stowarzyszeń, grup zawodowych: lekarze z Wojskowego Szpitala w Żarach, dziennikarzy z Rzeszowa czy Straży Granicznej z Przemyśla czy zupełnie prywatnych osób  skrzykniętych na portalach społecznościowych. Drohobycz, Dobromil... Nie sposób wymienić wszystkich tych zachowanych cmentarzy i grobów polskich. Są ich tysiące – od wielkich nekropolii po maleńkie wiejskie cmentarzyki. Hasło Kresy wciąż ma swoją wagę.  spotkanie dwóch światów, które są tak odległe jednak bliskie bo związane z człowiekiem to życie to jedność to zaduszki Zapalajmy wiec ogień, światło, płomień...

Stara Sól - z cyklu ratujmy polskie zabytki

Obraz
Ilość pięknych, wspaniałych, wyjątkowych polskich zabytków i budowli - wymagających niezbędnego remontu czy wręcz ratunku - jest ogromna. Co i rusz spotykam je na swojej drodze. Wspominałam już o Cerkwi w Bystrem nad Sanem czy o  Cerkwi  w Baligrodzie, w Łopieńce. Są też takie niszczejące perełki jak kościół ewangelicki na Dolnym Śląsku w Żeliszowie. Naprawdę jest ich wiele. Kolejnym arcydziełem jest świątynia, którą odkryłam w tym roku. Wydawało się, że miała szczęście: przetrwała obie wojny - ale potem podupadła całkowicie. Kresowa rzeczywistość. Gdyby inaczej poprowadzono granicę... prawdopodobnie pielgrzymowałyby do niej tłumy. A tak - smutna sprawa - stała zamknięta, samiutka, opuszczona przez wysiedlonych Polaków. Pomimo stanu ruiny  wciąż widać piękno. Musiała się kiedyś wspaniale prezentować.  Ale jak opisuje Bogdan Augustyn: "A jednak…wydarzył się cud i w kościele w Starej Soli rozpoczęto kilka lat temu prace remontowe! Podobno jego losem interesował...

Sentymentalny pociąg ...

Obraz
Rok temu przybliżałam  na stronie Kolejowe Codzienności piękny dodatek do Rozkładu Jazdy z 1931r. wydawany przez PKP pt. Parowozem do Wód.  Zdjęcie nr 9 znalezionego artykułu, przedstawiało Perłę Karpat -  uzdrowisko Truskawiec. Miasteczko przypomina ło kurort alpejski, zabudowane było piętrowymi drewnianym i willami. Położony między pięknymi, porośniętymi lasami wzgórzami, z tą swoją pachnącą świeżymi truskawkami nazwą, kusił i fascynował artystów, polityków i przemysłowców. W centrum uzdrowiska było unikatowe na ówczesne czasy elektryczne oświetlenie, a deptaki ozdobiono egzotycznymi palmami i kwietnikami. W informatorze o kondycji i walorach zdrowotnych Truskawca wydanym w 1935 roku wymienionych jest z nazwy 226 hoteli, willi i pensjonatów, które oferowały pokoje i apartamenty. 

Z Lourdes do Niżankowic

Obraz
Raptem minęło dziesięć lat od chwili, gdy w maleńkiej, cichej, ubogiej i lichej świątyni zaczął się szum i gwar, i zamęt. Rwetes i grom z jasnego nieba, to mało, aby opisać to, co zdziałały łzy. Łzy kobiece, łzy matczyne... po prostu łzy. Nic nie było już takie same. Choć pewność, że zmysł wzroku nie kłamie - nie pojawiła się od razu. Wzruszenie na widok zapłakanego lica to jedno, ale rozum kazał sprawdzać, być niewzruszenie pewnym. Pierwszy łzy zauważył siedemnastoletni, a może dziewiętnastoletni Włodek i speszył się ogromnie. Bo jak to tak... taka zwykła, nie za duża, stojąca zawsze z boku. Przyjechała nie wiadomo z kim i skąd.  A taka zapłakana w styczniowy poranek. Może to z zimna, może... Duma nad tym płaczem czterdziestu parafian od Świętej Trójcy, tj. cała wspólnota rzymskiego wyznania Niżankowic. Duma i nic nie rozumie, bo jak Ona może tak płakać przez czterdzieści dni. Zrobiła się afera. Gazety rozdmuchały sprawę i to nie te lokalne, ale o zgrozo zagraniczne - choć Bogi...

Zaduma na Łyczakowskim

Obraz
Cmentarz Łyczakowski został założony w 1786. Jest najstarszą nekropolią z narodowej czwórki: Powązkowski w Warszawie został założony w 1790, Cmentarz na Rossie w Wilnie - 1801 r, Rakowicki w Krakowie w 1803r.    W ponad 200- letnich dziejach cmentarza Łyczakowskiego można wydzielić trzy wyraźne okresy, w których dominowały epitafia i inskrypcje w czterech różnych językach: niemieckim (1786-1830), polskim (1830-1945) oraz ukraińskim i rosyjskim (po 1945 roku), co wiązało się z burzliwą historią Lwowa. 

Światełko pamięci dla zapomnianych.

Obraz
W tradycji ludowej każde przesilenie w naturze, to czas siłowania się dwóch mocy: jasności i ciemności. Wierzono, że właśnie w tym czasie granica między światem żywych i zmarłych jest nikła, a dusze przodków przychodzą do swoich domów i bliskich. W związku z tym w czasie Dziadów np. zapalano światło, aby w długie jesienne noce ogrzać powracające na ziemię dusze.  Gdy chcesz wiedzieć, co tam chowa Wielka przeszłość w starej szacie, Jedź na stare groby bracie, Gdzie z kamieni mówią słowa. Wincenty Pol   Pieśń o ziemi Od kilku lat odbywa się pewna nieformalna akcja, która jest poszerzoną akcją "światełka pamięci" dla Cmentarza Łyczakowskiego i Janowskiego we Lwowie. Chodzi o to, że dla wymienionych cmentarzy na terenie Podkarpacia /i nie tylko/ zbiera się dużo zniczy. Są też całkiem licznie odwiedzane 1 i 2 listopada i płoną zaduszkowym światłem. Ale na Kresach jest wiele zapomnianych, polskich cmentarzy. Cmentarzy w znacznie gorszym stanie. Niektóre są cał...

Dobromil - tuż za płotem

Obraz
Dobromil, miasteczko położone w dolinie rzeki Wyrwy, miało wyjątkowego pecha po wojnie. Gdy geodeci poszli ze swymi urządzeniami wykreślać w myśl wytycznych konferencji w Jałcie granicę, nie mieli jasności, komu przyznać Dobromil – Polsce czy ZSRR. Na tej granicy najbardziej stracił Dobromil. Miasteczko jakby zastygło w swej przeszłości. Otoczone szczelnym kordonem zasieków, odcięte od polskich miast w Bieszczadach, nie odwiedzane przez turystów, zamarło w rozwoju. Ma nietknięty od wieków stary układ. Mały prostokątny ryneczek z autentycznym galicyjskim brukiem i ratuszem, polski kościół renesansowy, cerkiew. Zachował się też stary, zapomniany polski cmentarz.   /Stanisław S. Niciej / O tym miejscu najpierw przeczytałam, aby w jednej chwili stwierdzić, że chcę tam pojechać. Było to bardzo zdecydowane i konkretne przekonanie. Nie mogłam zrobić tego natychmiast, ale decyzja była podjęta. Trzeba było tylko czekać na odpowiedni moment. Udało mi się tam pojechać rok później. Po p...