Bieszczadzka jesień
Prośba do jesieni. Znów złote liście wkładam między kartki, nowe kasztany po kieszeniach noszę, żurawie żegnam co znikają w niebie i jak co roku o to samo proszę: Nie odchodź jeszcze, nie spiesz się, poczekaj, rozpal drzew korony w słońcu co już nisko. Daj nacieszyć oczy tyloma barwami, co w spódnicach cygańskich, w tańcu przy ognisku. / WUKA/