Posty

Stulecie III LO im. gen. Józefa Sowińskiego na Woli

Obraz
Warszawa nie miała szczęścia do wojen i powstań. „ Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy" . Rozkaz wykonano. Zniszczono ponad 80% lewobrzeżnej części miasta. O rzezi Woli pewnie też nie jedna osoba słyszała. I w tym całym ogromie zniszczenia ostał się ON -wspaniały, klasycystyczny Gmach  I-szego Gimnazjum Męskiego m. st. Warszawy imienia: “Jen. Józefa Sowińskiego” . Szkoły, którą swą historią sięga końca XIX wieku, a swój docelowy budynek dostała w 1923 roku - dzięki ofiarności warszawskich tramwajarzy. Wybrali znakomitych architektów   Mikołaja T ołwińskiego i jego syna Tadeusza. Tak powstała Szkoła Tramwajarzy - lecz tylko nieliczni Warszawiacy umieją poprawnie rozszyfrować znaczenie tej nazwy. Dla mnie osobiście znajomość tego dość osobliwego hasła umożliwiło otwarcie furtki do autorskiego nauczania w powstałym już po wojnie - III Liceum Ogólnokształcącym im. gen. J. Sowińskiego. Trafiłam tam ak...

Atrakcje Wlory (Vlory) i jej najbliższej okolicy

Obraz
Wlora (Vlora) nie jest oczywistym kurortem, który wybiera przeciętny turysta. Z racji bliskości lotnisk, to Durres oddalone niecałe 40 km od Tirany czy Saranda oddalona mniej więcej tyle samo od lotniska na Korfu wiodą prym. Jest jeszcze większy konkurent - bajeczny Ksamil, który kosi wszystkie pozostałe kurorty, ale ... Na szczęście, dla tego jednego z najstarszych miast Albanii, jest pewne ale ... Wlora ma to swoje uniwersalne coś: łączy północ z południem, łączy piaszczyste plaże Adriatyku z kamienistymi Morza Jońskiego, na wprost niej wyrasta z wód dwóch mórz - największa wyspa Albanii - Sazan. To z jej portu pływa się do jednej z największych jaskiń całego Morza Śródziemnego. Ma swoją chronioną lagunę Vjosa-Nartë z ostoją ptaków, czasem nawet dość egzotycznych jak flamingi, ma tam swoje solanki. Ma swój XVI - wieczny meczet zbudowany przez najsłynniejszego architekta sułtanów z dynastii Osmanów - Mimara Sinana. Wlora - to miasto symbol: ma szczególne znaczenie dla większości Albań...

Wyspa Sazan - na styku Adiatyku i Morza Jońskiego

Obraz
Wyspa Sazan jest największą wyspą Albanii, niesamowicie położoną pod względem geograficznym, politycznym, strategicznym i każdym innym. Wiedzieli o tym już od starożytni, a ja odkryłam to mimochodem. W tym roku długo nie mogłam się zdecydować gdzie spędzić urlop, aż zdjęcie z hotelowego tarasu z widokiem na Wyspę Sazan przeważyło szalę. Swoim wyglądem namówiła mnie na przyjazd do Vlory, której wcześniej nie brałam pod uwagę. Sazani - bo tak nazywają ją Albańczycy - niezwykle malowniczo komponuje pejzaż Zatoki Wlorskiej i jest widziana prawie z każdego miejsca nadmorskiego miasta. O jej niezwykłości, wyjątkowości i tajemniczości jeszcze nic nie wiedziałam - ale jej kształt widziany z daleka nasunął mi skojarzenie z zatopionym sercem, które wystaje z wód Morza Adriatyckiego i Jońskiego jednocześnie. Aby tego było mało, dokładnie za nią zachodzi słońce - czyniąc co wieczór niezwykły spektakl. Od wieków opisywano ją jako wyjątkowe miejsce, skąd obserwowano wszystko, co działo się w basenie...

Wystawy multimedialne - od Van Gogha po Impresionizm

Obraz
 Świat wokół nas zmienia się i zmienia się podejście do sztuki. Kontakt z wybitnym dziełem czy ulubionym artystą wyszedł poza sale muzealne, galerie czy prywatne kolekcie. W XXI wieku dostaliśmy możliwość kontaktu ze sztuką w sposób nowoczesny, multisensoryczny, często z możliwością obejrzenia ciekawego detalu w powiększeniu lub poddanego animacji. Nie musimy odwiedzać Luwru czy Van Gogh Museum, aby stanąć w oko w oko z arcydziełem. Może pojawić się dylemat: przecież kopia nie jest tym samym co oryginał, nie chodzimy na wystawę reprodukcji... Czym są zatem wystawy multimedialne i co dzięki nim zyskujemy... Skąd biorą się braki w biletach na wzór kolejek do Muzeum Narodowego w Warszawie, Muzeów Watykańskich czy przedłużenie wystaw? Czy takie wystawy mogą poruszać miłośnika tradycyjnych dzieł wielkich mistrzów? Zapraszam do rozstrzygnięcia tej kwestii, którą przedstawie na przykładzie Wystawy Van Gogh Alive – The Experience , która gościła w Warszawie od listopada 2015 do lutego 2016...

Uroki Bieszczadu - Połonina Wetlińska na nowo /foto album/

Obraz
W Bieszczadach bywam od dwudziestu paru lat regularnie. Zakochałam się w tym miejscu i jest to uczucie dozgonne, niesłabnące, trwałe. Brzmi banalnie, ale wśród innych miłośników tego miejsca przewija się powiedzonko, że po pierwszym razie zapadło się na nieuleczalną chorobę. Zgadzam się z tym w 100 procentach. Na Bieszczady nie ma lekarstwa, antidotum, nic co by wyparło konieczność pojechania tam kolejny raz ... I choć nie znoszę hasła: rzuć wszystko i pojedź w Bieszczady, to i tak jadę tam kolejny,  kolejny  i kolejny... niekończący się raz. Świat ukryty w połoninach pociąga, w wśród nich jest jedna, która skradła mi serce bezpowrotnie. Jest nią Połonina Wetlińska. Uwielbiam ją nieskończenie i uczę się jej na pamięć. Do tego nie przeszkadza mi w niczym, że przez prawdziwych chaszczowników jest traktowana jak deptak, stonkostrada itp.  Cóż, tłumy na szlaku Przełęcz Wyżna - Chatka Puchatka tylko potwierdzają jej piękność ;)  

Kapliczki i krzyże przydrożne.

Obraz
Kiedy w sercu maj ... to ponoć kalendarz niestraszny. Ciekawe czy wszyscy się z tym zgadzają. Dla mnie maj to przede wszystkim kwiaty, szmaragdowa zieleń i kapliczki. "W niebie nie ma komputerów postęp nie popędza - wszystko po staremu ta sama kapliczka serca ."  /Jan Twardowski, 1998/    Przydrożne kapliczki umajone, ukwiecone oraz figury świętych czy krzyże są niczym świadkowie historii, niby niemi, a pełni wymowy. W nie jednym miejscu przeczytamy, że stanowią trwały, a jakże charakterystyczny element krajobrazu. Dla wielu są znakiem wiary. Od zawsze dawały i dają nam nadzieję, wskazują drogę, przypominają, że czeka nas wieczność, a tu na ziemi jesteśmy tylko wędrowcami. Jest ich wiele, rożnego formatu, skromnych, zniszczonych zębem czasu, ale i nowych, ładnych czy brzydkich. Co ciekawe spotkamy je zarówno na rozdrożach, w lasach, na polach, ale i w miejskich bramach, na elewacjach kamienic, na podwórkach i w ogrodach. Z racji ich dość powszechnego wys...

Pocztówkowe Rovinj

Obraz
Kolorowe, wręcz pocztówkowe kamienice wyrastają ze skalistego brzegu. Błękitne niebo i lazurowe fale z białą koronką piany otaczają je ze wszystkich stron. Do tego barwne łodzie i kutry w portowych kejach oraz kamienny kościół św. Eufemii z górującą nad miastem dzwonnicą, dopełniają obrazu Rovinja. Niezwykle romantyczna sceneria towarzyszy miasteczku, które powstało na wyspie a złączyło się z lądem. Piękne opisy same cisną się na usta i pod palce na klawiaturze. Adriatyckie piękno samo w sobie, które koniecznie trzeba zobaczyć. Niektórzy wręcz piszą, że jeśli na Istrii miałoby się zobaczyć jedno miejsce, to jest nim właśnie to nadmorskie miasto. Główną atrakcją jest doskonale zachowana starówka z wąskimi, kamiennymi uliczkami. Niezwykle charakterystyczne są ... kominy, na które trzeba zwrócić uwagę. 

Atrakcje z pogranicza Pienin i Szczawnicy.

Obraz
Gdzie pojechać zimą w długi weekend, aby uniknąć tłumów w Zakopanem i tych, którzy rzucili wszystko i pojechali w Bieszczady? Padło na Szczawnicę i podnóża Pienin. Taki wyjazd bez szukania smaczków, z jednym pomysłem na zimowy spacer wzdłuż Przełomu Dunajca. Obyło się bez szukania wyjątkowych miejsc, a przysłowiowe smaczki znalazły się same. Byłam całkiem zaskoczona, gdy okazało się, że w okolicy mieszczą się dwie zachowane cerkwie łemkowskie. Potrzebowałam krótkiej chwili by zweryfikować własne informacje dotyczące Łemkowszczyzny. Potrzebne było spojrzenie z innej strony. Dotychczas spoglądałam z perspektywy ściany wschodniej, z pogranicza Bieszczadów i Beskidu Niskiego, ewentualnie z okolic Krosna i Miejsca Piastowego. Z obranego punktu Łemkowie spod Pienin byli jakąś nieokreśloną granicą, taką za " górami, za lasami" .  Z ciekawości sięgnęłam teraz po dostępne, domowe książki: nawet u Stanisława Krycińskiego nie docieram do Rusi Szlachtowskiej, Jaworek czy Czarnej Wody - t...

Zimowy Kasprowy Wierch - wersja light.

Obraz
Komu marzy się obejrzenie zimowej, górskiej panoramy? Kto tęskni za namiastką zimy, pięknego śniegu? Kto chciałby zobaczyć świat z góry? Kto tęskni za przestrzenią ... Na to wszystko jest pewna rada... dość prosta... możliwa do osiągnięcia przez prawie każdego... Miejscem - gdzie znajdziemy się najwyżej w Polsce i gdzie często jest dość spora pokrywa śniegu - jest szczyt o wysokości 1987 m n.p.m. Tak, tak - jest to... Kasprowy Wierch położony w głównej grani Tatr, na granicy polsko - słowackiej. Co najważniejsze dla zwykłych zjadaczy chleba, amatorów, rodzin z dziećmi, osób starszych czy niepełnosprawnych - jest łatwo dostępny o każdej porze roku. Należy do czołówki najpopularniejszych turystycznych miejsc w Tatrach. Duża w tym zasługa kolejki linowej, która wywiezie nas na wysokość 1959 m n.p.m. Gdy tam dotrzemy, a pogoda dopisze - naszym oczom ukaże się jeden z piękniejszych widoków; morze gór na południe, góry i Podhale na północ, Czerwone Wierchy i Giewont na zachodzie i skalist...

Szopki Krakowskie - cuda nie od parady

Obraz
Wśród polskich zwyczajów adwentowych, mamy jeden wpisany na Listę reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. To niezwykle fantazyjne i kunsztownie wykonane konstrukcje szopek w stylu krakowskim. Szopki krakowskie są dziełem amatorskim, a tradycja ich budowania jest kultywowana przez wielopokoleniowe rodziny m.in. Malików i Markowskich. Forma tych wspaniałych budowli rozwija się z każdym rokiem, zaskakuje wielkością i ilością detali. Do tego kolor, błysk sreberek, narodowe i ludowe motywy. Każdy znajdzie coś dla siebie. Historia krakowskich szopek sięga XIX wieku. Jako pierwsi konstruowali je rzemieślnicy, głównie cieśle i murarze. Zimą była to dla nich dodatkowa forma zarobku. Z czasem zaczęły wyodrębniać się dwa rodzaje szopek: mniejsze do postawienia w domu oraz wielkie, kilkumetrowe z wieżami, przeznaczone do odgrywania jasełek. I to te drugie stały się narodowym dziedzictwem wpisanym na Listę UNESCO oraz wyjątkowym symbolem Krakowa. 

Wokół zachodniej cześci Turcji.

Obraz
Aby poznać człowieka, trzeba zostać jego towarzyszem podróży – wieszczy nam tureckie przysłowie. Podróże mogą być jednak różne, a współczesne, zorganizowane wycieczki nie zawsze można zdefiniować jako podróż życia. Może dlatego turecki noblista - Orhan Pamuk – zauważa: pragnienie, które zauważałem u wszystkich podróżników i które niezmiennie mnie irytowało: pragnienie, aby zostać zadziwionym, bez opuszczania przy tym własnego, stabilnego i bezpiecznego świata. Na zorganizowanej wyprawie wszystko jest pod czujnym okiem organizatorów, poruszamy się w określony sposób, wyznaczoną trasą i w ograniczonym czasie. Utknąć coś niepowtarzalnego dla siebie nie jest łatwo – ale zawsze warto próbować. Za to nazbieramy pełne garście pocztówkowych widoków i najczęściej odwiedzimy sporo z list tytułowanych jako must see, top 10, najpiękniejsze itd. Taka w większości była też moja pierwsza wyprawa do Turcji. Dlatego pokazywałam fragmenty, nie mając pomysłu jak ująć ją całościowo, ale dość ogólnie....

Świat Wirujących Derwiszy

Obraz
  Wybierz Mił ość, Miłość!  Gdyż bez słodkiego Żywota Mi łości życie to ciężar.  Z pojęciem derwiszy spotkałam się w Bośni i Hercegowinie odwiedzając urokliwą Tekije w Blagaju. Tam dowiedziała się o mistykach islamu, potocznie nazywanych derwiszami. Tamtejszy klasztor powstał wkrótce po zajęciu Hercegowiny przez Turków, najprawdopodobniej przed 1520 rokiem. Zbyt dużo o derwiszach z tego miejsca nie wiadomo, ale odremontowany dom gościnny sprawia dobre wrażenie. Miejsce jeszcze dzisiaj zachwyca i tchnie spokojem. Byłam tam dwa razy i za każdym razem wracałam napełniona pozytywnymi wrażeniami. Nie dziwi mnie zatem fakt, że takie miejsce na osiedlenie wybrali mistycy. Nie miałam wtedy pojęcia, że we współczesnej Turcji praktykowanie zwyczajów właściwych dla derwiszy jest zakazane. Nawet wobec najlepiej rozpoznawalnych Wirujących Derwiszów - działalność ograniczono do istnienia muzeum, a mistyczny taniec zamieniono w folklorystyczny show stworzony przez znanego, średniowiec...