Bocca Kotorska

  Czarnogóra, taki mały kraj jak dajmy na to województwo małopolskie, ale szybko go nie objedziemy – same góry.  Gór w Chorwacji i Bośni jest dużo, ale w Montenegro jakby jeszcze więcej. Sami Czarnogórcy się śmieją, że jakby rozprasować ich kraj, to urósł by trochę. "Boka Kotorska", to malownicza zatoka położona nad Adriatykiem. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc w regionie, znane z zapierających dech w piersiach krajobrazów, górskich szczytów oraz urokliwych miasteczek i wiosek, które rozciągają się wzdłuż wybrzeża. Wzdłuż Boki Kotorskiej znajdują się urokliwe miejscowości, takie jak Kotor, Perast, Herceg Novi i Tivat. Najsłynniejszy Kotor, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jest znany z dobrze zachowanej starówki, wąskich uliczek oraz imponujących murów obronnych. Perast z kolei słynie z pięknych pałaców i kościołów, a także z malowniczych wysp.

   Granicę chorwacko - czarnogórską przejechaliśmy bez przeszkód. Mijając mroczny półwysep Pevlaka zastanawiałam się nad zachłannością Chorwatów [jak tu zgarnąć całe wybrzeże]  i o tym, że do tej pory inni muszą gwarantować pokój. A potem wjechałam w świat kotorskich ust.


Czarnogóra. Przewodnik, A. Szymańska, Rewasz, str. 104
 
 
 
Bocce Kotorskiej co prawda mentalnie bliżej do typu weneckiego wybrzeża Chorwacji, ale mam wrażenie, że ona jest sama w sobie ewenementem. Twierdze, ogrody, cerkwie, cieśnina zamykana na łańcuch, antyczne mozaiki, zdolni polscy archeolodzy, odkrywane skarby, wysepki z malowniczymi świątyniami – po prostu południowy fiord. A sprawą marginalną jest już fakt, że nie lodowiec wyrzeźbił ów fiord.




Herceg -Novi przywitał nas swoimi czterema twierdzami, cerkwią o wieżach jak minarety oraz malutkim, liczącym tylko 135 cm kapucynem św. Leopoldem. Musi świętość nie w metrach być mierzona.

Cerkiew św. Michała wzniesioną w stylu serbsko-bizantyjskim z elementami sztuki islamskiej.


Cerkiew została zbudowana w na przełomie XVII/ XIX wieku. Jej historia jest ściśle związana z rozwojem miasta oraz wpływami różnych kultur, które miały miejsce na tym terenie.


 
Fasadę wzniesionej na planie krzyża cerkwi zdobi rozeta oraz portal wsparty na dwóch półkolumnach, z freskiem w tympanonie, okna w obiekcie są półkoliste. 
 

 

Miasto ma krótką historię jak na ten region – zostało założone dopiero w XIV wieku. Jednak mimo to, jest jednym z najciekawszych i najbardziej obfitujących w zabytki miejsc w całym kraju. Dalej możemy udać się w kierunku cytadeli, górującej ponad miastem. Warto także dla pięknego widoku wspiąć się na fortecę Spaniola. Zdecydowanie bliżej, bo idąc w kierunku morza i portu, na samym nabrzeżu natrafimy na fort Forte Mare.



 
 Na zapierające dech ogrody nie trafiłam. Za to wypatrzyłam przy samej drodze Mimozę prawdopodobnie wstydliwą (Mimosa pudica) - ale znawcą roślin nie jestem.
 


 Jadąc przed siebie minęliśmy port promowy łączący dwie najbliżej siebie położone strony cieśniny Verige– ongiś zamykana nocą na łańcuch. Nie skorzystaliśmy jednak ze skróconej drogi, nęciła nas cała zatoka.

 
Widoki niecodzienne, urozmaicone jakimś lekkim deszczykiem, z mgłami …. bo blisko do … Risan. Właśnie to miasto mnie zauroczyło. Jest coś niezwykle fascynującego w Risan [Rhizon] i nie chodzi mi tylko o okresowy wodospad o nazwie: Sopot. Duch antyku, średniowiecza, iliryjskiej królowej Teuty i rekordu opadów [ciekawostka: krasowy płaskowyż Krivošije wiszący nad stromym brzegiem wąskiej zatoki rocznie otrzymuje 5000 mm opadów deszczu]. 
 
To też królestwo polskich archeologów z Ośrodka Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Ciągle coś odkrywają zaczynając od postarzenia mozaik i legendarnych władców, przez liczne monety m.in znaleźli całą sakiewkę zawierającą ponad 100 monet z podobizną starożytnego władcy Ballaiosa, odkryli dom Aglaosa - majętnego rzemieślnika, osie miasta z czasów hellenistycznych (III wiek p.n.e.), a nawet korony murów cyklopich. Słowo nawet można wymieniać co rusz, bo po kilku latach głośne tytuły artykułów krzyczały: odkryli nawet dwa pałace należące do iliryjskich królów, a w 2019 r. nawet świątynie poświęconą bóstwom iliryjskim...


 Ukryty w najgłębszej części zatoki, senne i opuszczone przez pstrokatych, masowych turystów. Od lądu jest chroniony przez wapienne góry Orjen, najwyższe pasmo nad wschodnią częścią Adriatyku, a od otwartego morza dzieliło je kilka wąskich cieśni – w tym jedna zamykana nocą na łańcuch. W Risan znajdują się jedne z najlepiej zachowanych mozaik rzymskich w regionie, które można podziwiać w Muzeum Archeologicznym.


 
Mozaiki tzw. Wille Hypnosa, czyli bogatej i monumentalnej budowli, którą odkryli czarnogórscy badacze w latach 30. XX w. Willa składa się z siedmiu pokoi dla rodziny pokrytych mozaikami i trzech pokoi dla służby, gdzie podłogą była sama ziemia.  Początkowo uważano, że pięć znalezionych mozaik wykonano w III-IV w. n.e. Jednak w 2010 r. polski zespół badaczy natknął się na kolejne 3 wewnątrz domostwa. Po dalszych badaniach i analizach okazało się, że wszystkie są jednak starsze - pochodzą z poł. II w. n.e.  A nad wszystkim czuwa wizerunek Hipnosa, boga snu. Nigdzie indziej nie można go zobaczyć.
 
Hypnos w rzymskiej mitologii nazywany Somnus, żył wg legendy w jaskini do której nigdy nie docierało słońce, był synem bogini Nocy [Nyks] i bratem bliźniakiem boga Śmierci [Thanatosa]. W czasie snu odsłania drugą twarz człowieka. Drugą twarz Hypnosa  możemy zobaczyć na prawym skrzydle.


 
Kolorowe kosteczki: białe, czarne, czerwone, zielone, kawowe, żółte, brązowe - ułożone ściśle jedna przy drugiej, od większych kamyczków idących od obwodu mozaiki do najdrobniejszych, które wypełniają centralna cześć - tworzą piękną całość. Zawierają motywy roślinne i geometryczne.
 
W rogu przedstawienie kalmarów

Mozaiki zawierają motywy roślinne i geometryczne, II w n.e.

 
Szósty pokój - tablinium, pokój wypoczynku właściciela. Kostki z czarnego i siwego kamienia tworzą jednorodną mozaikę. Jedno, wielkie pole na wzór szachów, składające się z 289 małych pól.



Tysiące drobnych kawałeczków zostawionych przez Rzymian w II w ne. 

 Poza tym turyści jakoś nie garną się tam tłumnie, wszędzie zaś czai się duch dawno minionej sławy.




Cerkiew św. Piotr i Paweł pochodzi z 1601 r.
 
 

Jadąc dalej zobaczymy dwie wyspy.




 
Pocztówkowego Perastu nie sposób ominąć, wszak to miasteczko, w którym jako ostatnim na świecie zdjęto flagę Najjaśniejszej Republiki Weneckiej. A wszystkiemu towarzyszyły honory i powszechny smutek. 

 

Wyróżnia się dzwonnica od św. Mikołaja w stylu weneckim, 55 metrów

Dużo tu różnych "naj": jedna z najwyższych i najpiękniejszych dzwonić na wschodnim wybrzeżu Adriatyku, jedna z najstarszych stoczni oraz najlepsza szkoła marynarzy z uczniami przysyłanymi przez cara Rosji, to też najdzielniejsi marynarze, najsłynniejszy kartograf tego rejonu o najzacniejszym nazwisku: Grubas. Od 1979 roku Perast wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Matija Zmajević (1680-1735), Marko Martinović (1663-1716) i Tripo Kokolja (1661-1713). 


A zwieńczeniem tego są - niczym wisienki na torcie - dwie wysepki: Sventi Djordie i Gospa od Skrpjela (usypana jako wotum żeglarzy; w Kościele obraz Matki Bożej słynący łaskami, który to wybrał właśnie to miejsce). 

Kościół Matki Boskiej Skalnej – Gospa od Śkrpjela.

 
Barokowy, marmurowy ołtarz z obrazem madonny z XV w. autorstwa A. i G. Cappellano z Genui.
Z drugą wyspą związana jest legenda z czasów, kiedy miejsce to było tylko wystającą z wody skałą. Tu odkryto wizerunek Madonny. Próbowano go wyciąć i przenieść na ląd, ale obrazek uparcie wracał na skałę. Zaczęto więc powiększać wyspę pod przyszłe miejsce kultu, topiąc wokół głazy. Kiedy skarpa tak się rozrosła, że rozbijały się o nią okręty nieprzyjaciół, wybudowano na niej Kościół Matki Boskiej Skalnej – Gospa od Śkrpjela. Dziś przechowuje się tutaj 2000 srebrnych tablic ze scenkami rodzajowymi z życia Perastu ufundowanych przez żeglarzy w podzięce za szczęśliwe powroty z rejsów. Wyspa ciągle rośnie. Co roku 22 lipca podczas „Fascinady” korowód łódek zabiera ubranych w stroje narodowe perasteńczyków i na znak mistrza ceremonii każdy rzuca kamienie za burtę. Przy okazji święta wspomina się minioną świetność miasteczka. Jak w perastańskiej szkole żeglarskiej car Rosji szkolił kapitanów, jak działała stoczn




 
Druga wyspa porośnięta cyprysami jest to tzw. Wyspa Umarłych. Jest na niej cmentarz, obok klasztor z kościołem św. Jerzego.

 




W Dobrocie kolejny postój, tym razem na przepyszną riblją juhę. W kronikach Czarnogórskich pierwszy raz pojawia się w roku 1260 – w kotorskim archiwum – jako Dabrathum. To właśnie wtedy Dobrota miała najwięcej okrętów w całej Boce Kotorskiej. Tak, tak miała ich więcej niż Kotor, lub Perast.

 


Koniec końców dotarliśmy do Kotoru. Miasto jest znane ze swojej bogatej historii, wspaniałej architektury oraz zapierających dech w piersiach widoków. Kotor jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, co podkreśla jego znaczenie kulturowe i historyczne.
 

 Główne wejście do Starego Miasta prowadzi przez Bramę Morską, która jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów. Po przekroczeniu bramy, można podziwiać wspaniałą architekturę, która łączy wpływy różnych kultur, w tym wenecką, bizantyjską i osmańską. Wiele budynków ma charakterystyczne kamienne fasady, a ich detale architektoniczne, takie jak łuki i balkony, dodają uroku temu miejscu.
 

Stare Miasto Kotoru jest również znane z licznych kościołów, muzeów i galerii sztuki.
Warto również odwiedzić romańską Katedrę św. Tryfona, która jest jednym z najważniejszych zabytków Kotoru. Jej imponująca romańska architektura i piękne wnętrze przyciągają wielu turystów.
 


 Katedra św. Tripuna, będąca jedną z dwóch rzymskokatolickich katedr w Czarnogórze.
Święty Trypun jest również patronem miasta. Relikwie św. Tripuna: głowa i cząstki rąk dotarły do Kotoru w 809 roku. Przypłynęły wraz z powracającymi z Konstantynopola marynarzami.
 


 

Kościół posiada bogaty skarbiec, w którego zbiorach znajduje się krzyż, którym legat papieski ojciec Marco d'Aviano błogosławił wojska Jana III Sobieskiego pod Wiedniem.


Cerkiew św. Mikołaja, wzniesiona w 1910 r. w stylu serbsko-bizantyjskim.


Cerkiew Świętego Łukasza została zbudowana w 1195r

 

Stare miasto ma kształt trójkąta przylegającego do skał i murów obronnych z dwóch stron zamkniętego wodą, czyli portem i rzeczką Śkurda.
 

 
 
 Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Kotor są jego mury obronne, które otaczają starówkę. Te imponujące fortyfikacje mają swoje korzenie w średniowieczu i były budowane przez wieki, aby chronić miasto przed najazdami. Mury mają długość około 4,5 kilometra i wznoszą się na wysokość do 20 metrów w niektórych miejscach. Ich budowa rozpoczęła się w XII wieku, a ostatnie prace miały miejsce w XVIII wieku.
 
 

Olbrzym przytłacza stare miasto






 
 Obwarowania Kotoru wiją się jak wąż

Mają ok. 4,5 km długości i do 20m wysokości

 Stare miasto otoczone jest średniowiecznymi murami miejskimi, które łączą się z twierdzą św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan) na Samotnym Wzgórzu o wysokości 260 m n.p.m. 
 
 



 Niewidoczne mury, Kotor  znajduje się u podnóża  góry Lovćen. Ten masyw okala miasto od trzech stron, z czwartej zaś Boka Kotorska





  Nie wiem czemu, ale subiektywnie patrząc mury Kotoru maskujące się idealnie w zboczu góry spodobały się nam bardziej, niż mury Dubrownika. Tym bardziej, że nigdy nie poddały się Imperium Osmańskiemu.

Wieża cerkwi Matki Boskiej od Zdrowia w obrębie murów obronnych z 1500 r.



Warto również wspiąć się na wzgórze San Giovanni, skąd rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na miasto i zatokę.

 




 
Cóż, jedynie kotorskie koty mogły by próbować konkurować z "duchem" Risanu, mury pewnie też, tylko że są już one bardziej oblegane. Zatłoczone przez różnych maści turystów, często posługującej się «Русскому языку» lub wysiadających tłumnie ze "statków - potworów" wielkości bloku. Lepiej już wypatrywać kotów.
 



 

Spacerując po Starym Mieście, można poczuć jego niepowtarzalny klimat – dźwięki ulicznych artystów, wiszące pranie czy zapach świeżo pieczonego chleba i wina, że to miejsce jest wyjątkowe.

 

 

 
Mury w okolicy Bramy i Bastionu Gurdić

Miasto Kotor to idealne miejsce na odkrywanie historii, kultury i piękna Czarnogóry.


 
 Panorama z najpiękniejszej górskiej drogi Bałkanów – serpentyny nad Boką Kotorską w poprzek masywu Lovčen. Wśród serpentyn jest fragment w kształcie litery „M". Projektant drogi, Josip Siada, uczcił w ten sposób swoją ukochaną - królewnę Milenę.
 

 
 

 
Bałkany:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Portugalskie azulejos - mozaikowy świat z przewagą bieli i błękitu

Wybrzeże Łotwy - pięknie i pusto.

Szlak Graniczny: Wetlina, Rabia Skała, Rawki

Lizbona bardzo krótka wizyta

Z wizytą w Fatimie.

Ryga - z dachowym kotem i kogutem w tle.

Stacja marzeń - Dworzec Sao Bento